Więcej wierszy na temat: Życie « poprzedni następny » dla mojego taty... tyle już czasu minęło w tęsknocie bez twoich spojrzeń i ciepłych uśmiechów którymi słowa mądre rozświetlałeś wiodąc za rękę przez losu wyboje nikt nie rozumiał mnie lepiej od ciebie i nikt nie kochał tak bezwarunkowo dzisiaj wspomnienia te czczę jak relikwie modląc się do nich miłością najczystszą odszedłeś cicho i pustka została przez którą idę wytyczonym szlakiem wierząc że kiedyś gdzieś w innym wymiarze swoją córeczkę przytulisz do serca - kludmia Napisany: 2013-10-31 Dodano: 2013-10-31 09:43:02 Ten wiersz przeczytano 1723 razy Oddanych głosów: 21 Aby zagłosować zaloguj się w serwisie « poprzedni następny » Dodaj swój wiersz Wiersze znanych Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński Juliusz Słowacki Wisława Szymborska Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński Halina Poświatowska Jan Lechoń Tadeusz Borowski Jan Brzechwa Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer więcej » Autorzy na topie kazap Ola Bella Jagódka anna AMOR1988 marcepani więcej »Mateusz Damięcki wykonał wzruszający gest. Pokazał archiwalne zdjęcie ojca. Data utworzenia: 21 listopada 2023, 14:15. Maciej Damięcki nie żyje. Znany aktor zmarł 17 listopada 2023 r. w wieku 79 lat. Jego śmierć poruszyła całe środowisko artystyczne w Polsce. Mateusz Damięcki nie ukrywa swojego smutku z powodu śmierci taty. Dla każdego rodzica jedną z najgorszych rzeczy, jaka może mu się przytrafić, jest choroba dziecka. Jeszcze gorzej rodzice znoszą to w momencie, gdy pociecha trafia do szpitala. W głowie gromadzą się różne myśli i lęki. W tym czasie każdy oddaje swój największy skarb pod opiekę nieznajomych osób z personelu medycznego. Czy jest się czego obawiać? Zobacz film: "Sytuacja pielęgniarek w Polsce" 1. Kiedy dziecko trafia do szpitala... Każdy rodzic umiera za strachu o swoje dziecko. Szczególnie w momencie, gdy choruje i wymagane jest leczenie w szpitalu lub co gorsza – operacja. Doskonale zdają sobie z tego sprawę również pielęgniarki, które na co dzień zajmują się małymi pacjentami. Każdego dnia widzą na szpitalnych korytarzach rodziców, którzy chowają twarz w dłonie kryjąc łzy i zamartwiając się. Dlatego jedna z pielęgniarek, Monika Drobińska postanowiła nieco uspokoić rodziców, pokazując, jak wygląda to z ich perspektywy. Pani Monika ma już 27-letnie doświadczenie zawodowe, dlatego jest niezwykle świadoma tego, o czym pisze. Przez lata pracy spotkała niejednego rodzica, który na szpitalnym krześle wyczekiwał, aż ponownie zobaczy swoje dziecko opuszczające operacyjną salę. Koniecznie przeczytajcie słowa pani Moniki, które w razie trudnych chwil warto wspomnieć i pamiętać, że cały personel medyczny zawsze walczy o ludzkie życie. Post na Facebooku opublikowany przez Monikę Drobińską (Facebook) 2. Oddajecie swój najcenniejszy skarb "Dziś o czymś dla mnie oczywistym...Dla mnie , bo to moja praca, ale nie dla zwykłego Rodzica, który na bloku operacyjnym zostawia swoje dziecko. Kiedy przywozicie Państwo na blok operacyjny swoje dziecko , jesteście tak samo przerażeni jak ono. "Trzymacie fason", staracie się być silni, bywa, że połykacie łzy, uśmiechając się do swojego szczęścia.... Oddajecie swój najcenniejszy skarb w obce ręce, nie będziecie go widzieć, przez długi czas nie będziecie mieć wiadomości o tym ,co się z nim dzieje. Możecie tylko stać pod drzwiami bloku i swoje dziecko pielęgniarce anestezjologicznej. Dziś więc, jak nietrudno się domyślić będzie o moich dziecięcych koleżankach. Są ubrane na kolorowo, mają bluzy w postacie z bajek, w kwiatki, kolorowe czapki, niebieskie rękawiczki. Zabierają Wasze dziecko na sale operacyjną, czasem na na łóżku, czasem w małym łóżeczku, najczęściej na rękach. Całujecie, machacie ręką i....możecie tylko zaufać, że kobieta (na moim bloku są to kobiety), której zawierzyliście kawałeczek swojego życia, będzie się nim dobrze opiekować... I tak jest.... Za drzwiami sal operacyjnych dziecko jest specjalnym pacjentem. Bo to dziecko. Największe dobro i bezbronność w jednym....A My w większości jesteśmy mamami. Po zabiegu dziecko przyjeżdża na salę budzeń, pooperacyjną, gdzie zostaje przekazane pracującemu tam zespołowi. Tam maluch odsypia znieczulenie, tam pilnujemy jego parametrów i tam dbamy, żeby go nie bolało. Bo dziecka nie ma prawa nic boleć. Choć czasem jeszcze nie mówi, parametry i znajomość farmakologii pozwala nam na leczenie bólu pooperacyjnego. Dziś była mała dziewczynka. Obudziła się i nie płakała. Pełna sala budzeń, my trzy biegające między pacjentami i malutka dziewczyneczka, cichutko leżąca w łóżeczku. Kręcąca się wokół, raz głowa, raz nóżki, machała sobie rączkami i rozglądała się wokół. Zero łez... Gdyby płakała, pomimo pełnej pacjentów sali, nosiłabym ją na rękach, zawsze tak robię, bywa, że śpiewam i takie tam inne rzeczy. Kiedy koleżanka z oddziału przyszła odebrać drobinkę, wzięłam ją na ręce, ta chwyciła mnie za bluzę, przylgnęła, po chwili odwróciła się patrząc ciekawie na świat. Uśmiechała się zalotnie. I tak szłyśmy długim korytarzem mojego bloku, ja do niej mówiłam, ona się uśmiechała. Nie czekała na nią żadna mama. Była ...niczyja... Z jednego z państwowych domów , zajmujących się takimi dziećmi.... Radośnie przeszłą z rąk do rąk, puściła mi buziaka i pojechała z nową ciocią. Na obiecaną galaretkę. Po powrocie jedna z pacjentek zapytała mnie, czy ja każde dziecko tak traktuję? Dla mnie szokujące pytanie... Jak mam inaczej traktować? Każde dziecko jest czyimś dzieckiem, jest malutkim człowieczkiem czującym ból i przerażenie. Jeżeli tylko mogę , głaszczę, zagaduję, opowiadam głupoty, śpiewam, choć w moim wykonaniu dla pozostałych pacjentów to musi być traumatyczne przeżycie. 3. Dzieci są na specjalnych prawach Jeżeli myślicie Państwo, że za drzwiami bloków operacyjnych, o Wasze dzieci przestajemy dbać, jesteście w błędzie. W miejscu, w którym ja pracuję, gdzie "budzę" dzieci, są na specjalnych prawach. Bo to dzieci. I nikt jeszcze z dorosłych pacjentów się nie poskarżył. Dziecko po zabiegu ma się bezpiecznie obudzić, ma nie czuć bólu i jak najszybciej ma jechać do rodziców. Dla Państwa to godzina, która wydaje się dobą, chwile trwające wieczność. Te chwile są potrzebne dla bezpieczeństwa Waszych dzieci. I choć wiem jakie to trudne, po prostu proszę Nam zaufać. Szczególne wyrazy uznania , dla moich koleżanek , które dzieci znieczulają. Nie tylko za kolorowe bluzy..."* *Przyp. red. Zachowano pisownię oryginalną polecamy
W piątek informowaliśmy, że 25 marca, nakładem krakowskiego wydawnictwa SQN, ukaże się na rynku polskojęzyczna wersja autobiografii trzykrotnego indywidualnego mistrza świata – Taia Woffindena pt. „Bez hamulców”, spisanej przez Petera Oakesa. Opublikowaliśmy też fragmenty książki. Dziś pora na kolejny. „Tai,strasznie cię kocham, byłeś dla mnie wspaniałym synem. Jestemwdzięczny za każdą wspólnie spędzoną minutę. Starałemsię zabierać cię wszędzie, gdzie tylko mogłem, przeżyliśmyrazem parę porąbanych akcji. Nie wiem, ile mi jeszczezostało, ale raczej niewiele. Coraz ciężej mi się będziesz miał gorszy dzień, usiądź na chwilęi pomyśl o jakiejś rzeczy, którą razem zrobiliśmy. Napewno znajdziesz jakiś powód do uśmiechu. Przeżyliśmyrazem wspaniałe chwile. Nikt nam tego nie chyba dopiszę jutro… Oto słowa listu, który Tata napisał do mnie na kilka dni przed śmiercią. Bardzo osobistego, poruszającego listu. Jestem w stanie wyrecytować go z pamięci. Każdą dużą literę, każde słówko, przecinek i kropkę. To były ostatnie refleksje i słowa mojego taty, spisane tuż przed jego śmiercią w sobotę, 30 stycznia 2010 roku. Słowa kierowane przez ojca do syna, dowód miłości i więzi, jaka nas łączyła. Pozostaną ze mną do końca mojego życia. Sam list też zachowałem – wisi w naszym domu w Derbyshire, oprawiony w ramkę. Ponadto kazałem wytatuować go sobie na plecach razem z podobizną taty. Trwało to dwie sesje po sześć godzin. Zajął się tym Ronnie Goddard, wielokrotnie nagradzany tatuażysta z Bostonu. Trafiłem do niego z polecenia na Twitterze. Napisałem, dogadaliśmy się. Umówiliśmy się, że on przyjedzie do mojego domu, a ja zapłacę mu za cały dzień. Podzieliliśmy to na dwie sesje. W trakcie pierwszej wykonaliśmy portret Taty, a w czasie drugiej – słowa listu. Na pamiątkę Taty w połowie 2016 roku wytatuowałem sobie też łzę. Widzę ją każdego dnia. Przypomina mi o tym, co przeżyłem i jak ciężko bywało nieraz w życiu, ale też o tym, jak silną osobą się stałem. I że już nigdy nie wrócę do miejsca, w którym kiedyś byłem. Tai Woffinden w barwach częstochowskich Lwów. Fot. Jarosław Pabijan.Tłumaczenia w kontekście hasła "teraz zadzwonic do taty" z polskiego na angielski od Reverso Context: Wiesz, ze moglabym teraz zadzwonic do taty, albo do mamy Rico.
zapytał(a) o 22:09 Jak napisac wzruszajacy list? wiec kiedys mialam psa ale sie nim nie opiekowalam (mialam zaledwie 6-7lat) obecnie mam 13lat i bardzo kocham zwierzeta, tym bardziej psiaki... napiszcie mi wzruszajacy list, tak aby rodzice sie zgodzili... a i znalazlam shih tzu za 500zł( dla rodzicow za psa to duuuuuuzo)... jesli napiszecie tak, ze rodzice sie zgodza, sowicie wynagrodze Odpowiedzi weraaa6 odpowiedział(a) o 22:33 kiedy bylam mała nie potrzebowałam prawdziwego przyjaciela. wystarczały mi zabawki i gry . Ale jak napewno wiecie najlepszym przyjacielem człowieka jest pies. A ja teraz potrzebuję przyjaciela, który nigdy mnie nie skrzywdzi i zawsze przy mnie będzię . To prawda, kiedyś nie dbałam o naszego psa ale byłam małą dziewcynką , która nie rozumiała wszystkiego tak jak powinna. Obiecuję że dbałabym o psa, chodziła z nim na spacery , karmiła go i spedzałą z nim czas. Musicie mi zaufać i dać szansę . Znalazłam słodkiego pieska rasy shih tzu za 500 zł . Myślę że nie jest od bardzo drogi i będziecie tacy kochani że spełnicie moje marzenie dzięki któremu stanę się szczęśliwsza . Chce pokazać wam że wydoroślałam i umiem być upiekuńcza. Pozwólcie mi na to ! poszę;* List nie pomoże... 500 zł za psa? oszalałeś? na wiosce załatwie ci za darmo Uważasz, że ktoś się myli? lub
Rzekomy przedśmiertny list Jana, adresowany do rodziny, a właściwie jego tłumaczenie z języka rosyjskiego na polski, w którym Jan informował o decyzji popełnienia samobójstwa, nie był2.7K views, 17 likes, 2 loves, 1 comments, 1 shares, Facebook Watch Videos from LOL mania: Przechodzień wykonał niezwykle WZRUSZAJĄCY telefon do TATY! Kamera wszystko nagrała Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w czwartej edycji konkursu „List do Taty”, który ogłosiła Komisja Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej