Doceń to, że ktoś chce się dzielić z Tobą wiedzą. Nie obrażaj się, kiedy ktoś mądrzejszy mówi Ci, co powinieneś zrobić. Skoro druga osoba ma coś, czego Ty nie masz, a chcesz mieć, to prawdopodobnie wie coś, czego Ty nie wiesz. Po prostu nie unoś się tak, słuchaj i ucz się! 5. Bądź hejterem
fot. Adobe Stock, leszekglasner Przez dziesięć lat byłam jedynaczką. Dobrze pamiętam, co czułam, gdy mama wróciła do domu ze Stasiem. Był malutki jak lalka. Oczywiście, natychmiast chciałam go wziąć na ręce, a rodzice pilnowali mnie, żebym prawidłowo go trzymała. Wydawał mi się taki śliczny… Ale już pierwszej nocy zrozumiałam, że moje życie właśnie zmieniło się nieodwracalnie. Stasiek ryczał pół nocy i wszyscy ciągle do niego biegali. Potem było tylko gorzej. Już nie miałam mamy i taty tylko dla siebie. Co gorsza, kiedy marudziłam czy protestowałam, że nie chcę iść do sklepu, albo gdy odmawiali mi pieniędzy na nową bluzkę, słyszałam, że powinnam być bardziej dojrzała i wyrozumiała. – Nie jesteś malutkim dzieckiem – mówili mi rodzice. – Przecież ty doskonale sobie poradzisz, a Staś wymaga ciągłej opieki. No i chyba widzisz, że ledwie sobie radzimy. Musisz nam pomóc. – Pieluszki i odżywki są drogie – tłumaczyła mama. – A ty masz wystarczająco dużo bluzek, nowa nie jest ci wcale potrzebna. Musimy teraz oszczędzać. Chyba to rozumiesz? Nie, nie chciałam ani tego zrozumieć, ani się z tym pogodzić. A kiedy jeszcze okazało się, że nie mogę zaprosić koleżanek, bo Staś a to za mały, a to chory, a to musi spać po południu, to naprawdę miałam go dość. Wstydziłam się jego zachowania Po pewnym czasie rodzice usłyszeli od lekarza, że coś jest nie tak, że Staś nie rozwija się prawidłowo. Strasznie byli przejęci, a ja razem z nimi. Mimo wszystko to był mój brat, chociaż wcale nie byłam zachwycona jego pojawieniem się. Ale teraz, gdy podejrzewano jakąś chorobę, miałam wyrzuty sumienia, że to przeze mnie, bo byłam o niego zazdrosna. Diagnoza oznaczała wyrok dla nas wszystkich. Rodzice wiedzieli to od razu, a ja dopiero po latach zrozumiałam, że niepełnosprawne dziecko w rodzinie to problem całej rodziny. Staś rozwijał się dużo wolniej. Później zaczął siadać, chodzić. A mówić nigdy nie nauczył się dobrze. Opanował tę umiejętność w tak wąskim zakresie, że właściwie bardziej domyślaliśmy się, co chce powiedzieć, niż go rozumieliśmy. Był strasznie niezaradny, wszystko upuszczał, niszczył, ciągle coś tłukł. Gdy wchodził do mojego pokoju, w panice chowałam przed nim swoje zeszyty i książki, stawiałam na najwyższą półkę koszyk z biżuterią. Ale i tak ciągle mi coś psuł. Na początku nie mogłam się z tym pogodzić. Biegałam do rodziców, awanturowałam się. Staś zawsze szedł za mną i, trzymając palec w buzi, przyglądał się mojemu atakowi furii. To mnie jeszcze bardziej nakręcało. Nie raz i nie dwa miałam ochotę wykrzyczeć rodzicom, że nie chcę tego idioty w domu. Na szczęście za każdym razem udawało mi się powstrzymać, jednak i tak miałam wyrzuty sumienia. Tym bardziej że rodzice, chociaż nie znali moich myśli, starali mi się wynagrodzić fakt, że moje życie tak się zmieniło. – Wiem, że nie jest ci łatwo – wzdychała mama, gdy płakałam, bo Stasiek podarł mój album ze zwierzętami. – Odkupię ci. – Nie trzeba – wzruszałam ramionami, bo w sumie przecież nie o to chodziło. – Wiesz, że on się nie nauczy, nie zrozumie – mówiła mama i mnie przytulała. – Karanie go nie ma sensu, rozmowa też nic nie da. Musimy wszyscy jakoś nauczyć się z tym żyć. Im byłam starsza, tym więcej było we mnie wyrozumiałości. Chociaż długo wstydziłam się tego, że mój brat jest niepełnosprawny. Kiedy przychodziły do mnie koleżanki, a on przychodził do mojego pokoju – jak zwykle zaśliniony i usmarkany – i chciał się do nich przytulać, było mi zwyczajnie głupio. Najchętniej ukryłabym go przed całym światem. – Przecież to nie jego wina, że taki się urodził – tłumaczył mi tata, który widział, co przeżywam. – No i on nic złego nie robi. Oczywiście, ja to wszystko wiedziałam, ale co z tego? Unikałam jak ognia wychodzenia z nim z domu w obawie, że ktoś nas zobaczy razem. Wolałam również umawiać się z koleżankami u nich, niż zapraszać je do nas. I chociaż naprawdę miałam wyrzuty sumienia i bardzo wstydziłam się swojego zachowania – to było to silniejsze ode mnie. Dokuczał mu przez cały wieczór Kiedy poznałam Adriana, miałam dziewiętnaście lat. To była moja pierwsza tak gorąca i wielka miłość. Zwyczajnie oszalałam na jego punkcie. I robiłam, co mogłam, żeby nie dowiedział się o moim bracie. Adrian dziwił się co prawda, dlaczego zawsze umawiam się w mieście albo u niego, a nigdy nie zapraszam go do siebie. Unikałam tego tematu, lawirowałam, ale wreszcie przyszedł czas, kiedy nie mogłam tego dłużej odwlekać. Byliśmy ze sobą prawie dwa lata, a on jeszcze nie poznał moich rodziców. I bardzo już na to naciskał. Kiedy powiedziałam mu o swoim bracie, zrzedła mu nieco mina. Ale stwierdził, że chce go poznać, więc zaprosiłam go do nas na podwieczorek. Wszyscy byliśmy podekscytowani. No, poza Stasiem, bo on oczywiście nie rozumiał, co się dzieje. Cieszył się, że przyjdzie gość, lubił gości, ale nie docierało do niego, że Adrian jest dla mnie ważny. Do rodziców – docierało. Mama wychodziła z siebie, żeby upiec dobre ciasto. Tata oczywiście nieco się najeżył. Wiadomo – konkurencja... Na początku było miło, chociaż Adrian z trudem zniósł serdeczne powitanie, jakie zgotował mu Staś, który każdego przytula... Ale po kilkunastu minutach mój brat zaczął się zachowywać dziwnie. Zawsze jest miły i uśmiechnięty, na swój sposób towarzyski. A teraz nagle zaczął zwyczajnie dokuczać Adrianowi. Zabierał mu ciasto z talerza, nie chciał, żeby ten posłodził sobie herbatę. W pewnej chwili próbował go nawet uderzyć, na szczęście moi rodzice zainterweniowali. – O co mu chodzi? Nigdy się tak nie zachowuje – tłumaczyłam zdenerwowana. – Nie ma sprawy – powiedział Adrian, ale widziałam, że jest coraz bardziej spięty. Potem było jeszcze gorzej. Kiedy chciałam pójść z nim do pokoju, mój brat złapał mnie za rękę, potrząsał głową i mówił – po swojemu – żebym tego nie robiła. Że Adrian jest zły i ma wyjść z domu. Na szczęście, mój chłopak go nie rozumiał, ale my z rodzicami popatrzyliśmy na siebie z niepokojem. Gdy wieczorem odprowadziłam Adriana i wróciłam do domu, Staś przyszedł do mnie. Przytulił się i mówił, że Adrian jest zły, że on go nie chce, że się go boi. Głaskałam go po głowie i zastanawiałam się, czy to objaw klasycznej braterskiej zazdrości. Nigdy się tak nie zachowywał. A może mój inny brat wyczuł coś, czego my nie widzieliśmy? Okazało się, że chodziło o to drugie. Adrian po wizycie u nas bardzo się zmienił. Zaczął mnie unikać. Oszukiwał, że nie ma czasu się ze mną spotkać, bo musi się uczyć, a potem słyszałam od koleżanek, że był na imprezie czy w kinie. Wreszcie nie wytrzymałam i zapytałam go, o co chodzi. – Traktowałem nasz związek poważnie – odparł. – Myślałem, że weźmiemy ślub. – Ja też – powiedziałam, nic nie rozumiejąc z jego słów. – Tym bardziej dziwi mnie to, że teraz tak się zachowujesz! – Oszukałaś mnie. No, przecież twój brat... Wiesz, to może być genetyczne. A jeżeli nasze dzieci też takie będą? Nie wierzyłam własnym uszom. Ale gdy się zastanowiłam, doszłam do wniosku, że nie mogę go winić. Miał prawo się przestraszyć, a w tym, co mówił, było nieco prawdy. Zerwaliśmy ze sobą, a we mnie jakby zatrzasnęły się jakieś wrota. Zrozumiałam, że będę miała kłopot, żeby zacząć własne życie. Wielu facetów myśli przecież tak jak Adrian. A poza tym ja zawsze będę musiała opiekować się bratem! Kiedy zabraknie rodziców albo się zestarzeją, ktoś musi się nim zająć. Przecież nie oddam go do domu opieki! Jestem kobietą z bagażem… To wszystko spowodowało, że zamknęłam się w sobie. Przestałam szukać nowych kontaktów. Skończyłam studia, zajęłam się pracą, pomagałam w domu. Rodzice widzieli, że jestem przygaszona, i też zamartwiali się z tego powodu. Nie chciałam przysparzać im zmartwień, ale co mogłam zrobić? Tym razem mam pełną akceptację Miałam 25 lat, kiedy w pracy poznałam Jarka. Podobał mi się, chociaż był trochę zbyt nieśmiały, wyciszony. Widziałam, z jakim trudem wydusił z siebie pytanie, czy poszłabym z nim na kawę. Poszłam, chociaż nie obiecywałam sobie zbyt wiele. Jednak Jarkowi udało się poruszyć we mnie coś, co dawno temu zgasił Adrian. Ale tym razem nie chciałam popełnić błędu. Już na drugim spotkaniu opowiedziałam mu o Stasiu. Nie przestraszył się, więc po dwóch miesiącach zaprosiłam go do domu. Staś oczywiście rzucił się do witania gościa, na co Jarek najpierw zdrętwiał, a potem niezdarnie poklepał mojego brata po plecach. A po chwili wyjął z kieszeni… gumową piłeczkę do ściskania. – Słyszałem, że to dobry trening dla palców – powiedział zawstydzony. Stasiek piłeczkę trzymał przez cały podwieczorek. I tym razem nie chciał bić mojego chłopaka. Wręcz przeciwnie – podawał mu ciasto i czekoladki. Po swojemu, w ręce, a Jarek dzielnie przyjmował pogniecione smakołyki. Jesteśmy ze sobą prawie rok. Ostatnio Jarek zaczął coś wspominać o ślubie. Zapytałam go, czy nie boi się, że choroba Stasia może wynikać z obciążenia genetycznego, że nasze dzieci też mogą być inne. – Inne jest piękne! – roześmiał się w odpowiedzi. – Poza tym co ma być, to będzie. Jeżeli się kochamy, to damy radę. A ryzyko, że to geny, jest przecież minimalne. – Ale wiesz, że kiedyś Staś z nami zamieszka? – zapytałam jeszcze, chociaż najchętniej rzuciłabym mu się na szyję i wykrzyczała, że tak, że wyjdę za niego za mąż! – Jak tylko rodzice przestaną sobie radzić... – Może nawet od razu – powiedział, przytulając mnie. – Wiesz, polubiłem Stasia... Zarzuciłam mu ręce na szyję. – Tak, Staś jest naprawdę kochany… I wiesz co? Idealnie wyczuwa, czy można komuś ufać, czy nie. – A co twój brat mówi o mnie? – zapytał z niepokojem. – A jak myślisz? – roześmiałam się tylko. – Gdyby miał jakieś zastrzeżenia, dziś byśmy tu razem nie siedzieli... Czytaj także:„Nie chcę żyć w trójkącie z teściową. Postawiłam ultimatum: Paweł pokaże matce, gdzie jej miejsce albo ślubu nie będzie”„Miałam 17 lat, gdy los pokrzyżował moje plany na życie. Usłyszałam okropną diagnozę, która spędza mi sen z powiek”„Kierowniczka traktowała nas gorzej niż bezpańskie psy. Gdy odkryłam, że ma sporo za uszami, nie pozostałam jej dłużna”
Temat: Toksyczna kobieta - ona nie wie czego chce. Cześć. wpadłem w taki problem, poznałem 40 letnią kobietę z córka. Wyglądało to dobrze, jednak po 2-3 miesiącach zaczeły się schody. Dziwne zachowania, takie jak wybuchy złości, pretensje, problemy o wszystko. Jej córka również - stwarza wieczne problemy, może robić co tylko Czy kiedykolwiek czułaś się, jakbyś była w jednostronnym związku, ponieważ Twój partner nie wiedział, czego chce? Dzisiaj udzielimy Ci wskazówek, których potrzebujesz, aby stawić czoła tej trudnej relacji oznacza rozpoczęcie czegoś razem. Dlatego oboje musicie wiedzieć, czego chcecie i dokąd zmierzacie. Jednak co się dzieje, gdy Twój partner nie wie, czego chce? Jak powinnaś się zachować? Czy nadszedł czas, aby zakończyć związek, czy postawić ultimatum?Dokładniej przyjrzymy się tej sytuacji w dzisiejszym twój partner nie wie czego chce – wspólny projektNa początkowych etapach związku zakładamy, że to początek projektu wspólnego życia. Innymi słowy, związek zmierza w kierunku wspólnego celu i planów. To projekcja przyszłości pełnej wspólnych marzeń, obowiązków i gdy Twój partner nie wie, czego chce, to ten wspólny projekt po prostu nie istnieje. W takim przypadku jest praktycznie bezcelowe, aby jedna osoba przejęła dominację w nastawianie się na robienie postępów spowoduje tylko frustrację. Może też w przyszłości prowadzić do oskarżeń z obu w związku to wspólny projekt życiowy. Jeśli warunki bycia razem są niejasne, może pojawić się stres i więc dzieje się, gdy jeden z partnerów nie wie, czego chce od związku? Jeśli tak jest w przypadku Ciebie lub Twojego partnera, prawdopodobnie eksperymentujesz z następującymi elementami: Zwątpienie. Wszystko wydaje się być zagmatwane. Być może pewnego dnia Twój partner sprawi, że poczujesz, że chce się angażować, ale następnego dnia wszystko się zmienia. Pod pewnymi względami Twój związek może wydawać się poważny, ale z innych względów masz wrażenie, że po prostu próbujesz różnych rzeczy. W rezultacie wzloty i upadki stawiają Cię w ciągłym stanie zwątpienia i niepewności. Frustracja. Niezdecydowanie, gdy ktoś nie wie, czego chce, może powodować frustrację, stres i cierpienie. Wyobraź sobie, że ufasz komuś, kto nie wie, co robić i w rezultacie nie odwzajemnia Twoich uczuć. Dawanie więcej niż otrzymujesz w związku jest naprawdę bolesne. Strach przed komunikacją. Możesz unikać rozmów o wspólnej przyszłości – czy to krótko-, średnio-, czy długoterminowej. Dzieje się tak, ponieważ nie jesteście pewne, czego chce wasz partner, więc oboje unikacie tego rodzaju rozmów. Co robić, gdy Twój partner nie wie, czego chceBądź szczeraNie ma sensu ukrywać swoich wątpliwości i frustracji. Dlatego najlepszą opcją jest szczera rozmowa z partnerem. Wyraź swoje emocje, pomysły i marzenia dotyczące Waszego mieć jednak świadomość, że Twój partner może nie podzielać Twoich planów i pragnień, a nawet Twoich uczuć. Poza tym, nie możesz go do tego zmusić. Dlatego trzeba być przygotowaną na usłyszenie to zobowiązanie, które wiąże się z obowiązkami, zrozumieniem i szacunkiem. Jeśli te czynniki nie istnieją, Wasza relacja nie będzie o siebieStres, jaki powoduje ta sytuacja, może doprowadzić do niepowodzenia w związku. Musisz więc przede wszystkim kochać wyjaśniliśmy powyżej, nie jest łatwo pozostać w związku, gdy jeden z partnerów nie wie, czego chce. Rzeczywiście, dawane więcej, niż otrzymujesz, może być frustrujące i złamać Ci serce. Dlatego musisz zadbać o siebie i zadać sobie pytanie, czy to naprawdę jest tego dwoje ludzi nie podziela tej samej wizji wspólnej przyszłości, wtedy związek zmierza ku niepowodzeniu. Dlatego najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić, jest myślenie o sobie i zrozumienie, że zmierzacie w różnych kierunkach i chcecie różnych by się nie działo, nie zapomnij, czego chceszNie daj się ponieść uczuciom do kogoś, kto nie wie, czego chce. Zamiast tego zadaj sobie pytanie, czego chcesz w przyszłości. Jakie masz plany? Jak chcesz się czuć z osobą, z którą zamierzasz dzielić swoje życie?Jeśli jesteś z osobą niezdecydowaną i zdezorientowaną, czas iść dalej. Jeśli Twój partner nie potrafi się zaangażować, to nie jest dla Ciebie odpowiednią osobą. Logika jest swoją samoocenę, zachowaj swoją godność i pożegnaj się z osobą, która nie jest dla Ciebie odpowiednia. Otworzysz sobie drzwi do czegoś, co jest o wiele zdrowsze i sprawi, że będziesz o wiele może Cię zainteresować ... Bo na serio nie chce mi sie powtarzac, ze naszej znajomosci normalnym zwiazkiem nie mozna nazwac. wiec faktycznie nie powinnam miec zadnych pretensji, po prostu mnie bardzo zaskoczyl, bo zlamal Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2015-10-19 19:20:08 joasior1976 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-18 Posty: 38 Temat: Facet nie wie czego troche forum,bo mam problem z facetem i postanowilam napisac. Troche ponad rok temu poznalam poczatku bylo wielkie zauroczenie po dwoch stronach. Bylo pol roku zaczelam rozmowe na temat tego,czy mu zalezy,czy ma jakies plany w stosunku do mnie i od tego czasu zaczely sie problemy. On powiedzial,ze nic mi nie powie,nic nie obieca,bo byl w dlugim zwiazku, obiecywal i nic nie wyszlo z tego, to teraz nie bedzie obiecywal i mowil nic. Ja troche zaczelam watpic w ten zwiazek,bo chcialam uslyszec,ze mu zalezy, ze chce ze mna byc. Co jakis czas zaczynalam rozmowe na ten temat a on stawal sie coraz koncu zerwalam z nim skoro on powiedzial,ze sam nie wie czego chce. On sie do mnie odezwal, ja uleglam i tak ulegam od kilku miesiecy, bylybz mojej strony placz, pytanie,czemu mnie nie kocha, jedyna odpowiedz z jego strony :Nie sie jak glupia, bo jest ciagle seks, on niby mowi,ze seks to uczucia itd. Kilkabrazy go prosilam,zeby sie do mnie nie odzywal a on i tak sie odzywa. W koncu od dwoch tygodni zaczelam stosowac metode 34 krokow. Oficjalnie nie jestesmy ze soba, ale sie zazdrosny, ale nie rozmawia o zwiazku, nie mowi,ze chce ze mna byc. Ja jestem wesola i tez przestalam mowic o uczuciach,o pisze, nie dzwonie. Jest mi ciezko, bo jest strasznie obojetny wobec mnie,choc nie wiem,czy to nie gra. 2 Odpowiedź przez Aniagorna 2015-10-19 20:00:21 Aniagorna Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-12-30 Posty: 12 Odp: Facet nie wie czego chce byc zbyt brutalna, ale takie historie raczej nie koncza sie dobrze. Przewaznie to niestety zmarnowany czas, nerwy i emocje. Jesli Cie nie chce to nie powinnas sie o niego starac, kombinowac itp, tylko znalezc kogos kto bedzie chcial i bedzie zaslugiwal. Przynajmniej takie jest moje zdanie. Tak czy inaczej zycze zeby Cie sie ulozylo 3 Odpowiedź przez joasior1976 2015-10-19 20:04:32 joasior1976 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-18 Posty: 38 Odp: Facet nie wie czego zaczęłam stosować zasadę 34 kroków, choć nie wszystko mi sie jeszcze udaje. chce poobserwować jak on na to zareaguje, a jesli nie będzie żadnej jego reakcji to calkowicie sie odetnę od niego 4 Odpowiedź przez MrSpock 2015-10-19 21:29:06 MrSpock Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-10-26 Posty: 1,387 Odp: Facet nie wie czego ciekawe bo ile razy ja mówię dziewczynie że nie potrzebuję od niej seksu tylko ciepłych uczuć, to ona nie chce się ze mną spotykać. Tutaj widzę coś odwrotnego, po raz kolejny. 5 Odpowiedź przez joasior1976 2015-10-19 21:36:20 joasior1976 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-18 Posty: 38 Odp: Facet nie wie czego ja tez zauwazylam taka zaleznosc,ze jak jest fajny facet, ktory potrafi okazac uczucia i dba o kobiete to sobie nieswiadomie wybiera kobiete, ktora tego nie doceni, ktora go olewa, spotyka sie z innymi za jego plecami a on trafia na forum i pisze o tym jak bardzo ja kocha. I wtedy ja czytam to i mysle sobie,ze chyba trzeba zostac taka olewajaca i wtedy trafie na fajnego faceta 6 Odpowiedź przez Cenaaa 2015-10-19 21:39:18 Cenaaa Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-02-26 Posty: 212 Odp: Facet nie wie czego chce. joasior1976 napisał/a:Bo ja tez zauwazylam taka zaleznosc,ze jak jest fajny facet, ktory potrafi okazac uczucia i dba o kobiete to sobie nieswiadomie wybiera kobiete, ktora tego nie doceni, ktora go olewa, spotyka sie z innymi za jego plecami a on trafia na forum i pisze o tym jak bardzo ja kocha. I wtedy ja czytam to i mysle sobie,ze chyba trzeba zostac taka olewajaca i wtedy trafie na fajnego facetaCóż no. Nieustająca pogoń za króliczkiem. Im bardziej coś niedostępne, tym bardziej pożądane Trzeba coś stracić żeby docenić. Aby odzyskać, należy się zmienić. 7 Odpowiedź przez joasior1976 2015-10-19 21:42:46 joasior1976 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-18 Posty: 38 Odp: Facet nie wie czego Tylko to meczace,ze trzeba ciagle uciekac, udawac obojetna, czekac. Kto stosowal metode 34 krokow i jaki odniosla skutek?Jestem ciekawa 8 Odpowiedź przez Cenaaa 2015-10-19 21:53:29 Cenaaa Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-02-26 Posty: 212 Odp: Facet nie wie czego chce. joasior1976 napisał/a:Tak. Tylko to meczace,ze trzeba ciagle uciekac, udawac obojetna, czekac. Kto stosowal metode 34 krokow i jaki odniosla skutek?Jestem ciekawaJa stosowałem. Pomogło mega. Uwolniłem się od toksyn. Przede wszystkim zapomniałem Trzeba coś stracić żeby docenić. Aby odzyskać, należy się zmienić. 9 Odpowiedź przez joasior1976 2015-10-19 22:02:26 joasior1976 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-18 Posty: 38 Odp: Facet nie wie czego byles twardy?A jak jest z seksem w tej metodzie?Bo nic tam o tym nie pisze?A kobieta do Ciebie?Jak dlugo Ci to zajelo? 10 Odpowiedź przez Cenaaa 2015-10-19 22:12:02 Cenaaa Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-02-26 Posty: 212 Odp: Facet nie wie czego chce. Nie chciała wrócić. Mi z czasem też się jej odechciało. Po ponad 3 letnim związku dojście do "pełniej sprawności" zajęło mi około 8 miesięcy. Z seksem to już kwestia indywidualna Trzeba coś stracić żeby docenić. Aby odzyskać, należy się zmienić. 11 Odpowiedź przez joasior1976 2015-10-19 22:26:17 joasior1976 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-18 Posty: 38 Odp: Facet nie wie czego miesiecy to dlugo. Mam nadzieje,ze u mnie to krocej potrwa, choc wiem, ze na razie nie jestem w stanie calkiem zerwac kontaktow, na razie postram sie zastosowac ta metode, choc nie jest tylko chwile sie z nim widzialam i potem zero kontaktu a mi najzwyczajniej w swiecie przykro. 12 Odpowiedź przez rossanka 2015-10-19 22:39:49 rossanka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-07-29 Posty: 13,679 Wiek: 59 Odp: Facet nie wie czego z tego nie szybciej z nim skończysz tym lepiej dla sama się będziesz dziwić,jak mogłaś tkwić w czymś 13 Odpowiedź przez maniek_z_maniek 2015-10-19 23:04:20 maniek_z_maniek Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-10-06 Posty: 3,299 Odp: Facet nie wie czego chce. Godzac sie na seks bez miłości niszczysz siebie, poczucie szacunku i wartosci siebie. W waszej relacji nic sie nie zmieni wiec nie wiem dziewczyno po co to robisz? Opamietaj, ogarnij sie może? I jeszcze mówisz o jakieś grze? Coś sobie ubzdurałaś. Sytuacja jest jasna. Ogarnij się. Veritas in omnem partem sui eadem est 14 Odpowiedź przez joasior1976 2015-10-20 15:40:44 joasior1976 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-18 Posty: 38 Odp: Facet nie wie czego mi opadaja na ta jego moze to reakcja na moja z tych 34 krokow,ale ogolnie przykro mi raczej z tym nie wytrzymam i przerwe calkowicie ta znajomosc,bo tylko cierpie, czekam nie wiadomo na co. 15 Odpowiedź przez grinta 2015-10-20 15:46:29 grinta Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-08-20 Posty: 782 Wiek: 47 Odp: Facet nie wie czego chce. Wykorzystuje Cie seksualnie i tyle. Jestes miesem i nic poza tym,pasuje Ci to? Nie doszukuj sie niczego innego bo nie ma i mowia Ci to osoby, ktore widza czego Ty nie jeszcze nie dostrzegasz bo przezyly wiele. "For the wrong person you have never worth but for the right person you mean everything" 16 Odpowiedź przez joasior1976 2015-10-20 16:27:34 joasior1976 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-18 Posty: 38 Odp: Facet nie wie czego moze i tak. Tylko sie zastanawiam dlaczego np. kilka dni temu myslal,ze jestesmy razem, a ja go dopiero uswiadomilam,ze nie jestesmy. 17 Odpowiedź przez grinta 2015-10-20 17:00:43 grinta Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-08-20 Posty: 782 Wiek: 47 Odp: Facet nie wie czego chce. joasior1976 napisał/a:Byc moze i tak. Tylko sie zastanawiam dlaczego np. kilka dni temu myslal,ze jestesmy razem, a ja go dopiero uswiadomilam,ze nie wlasnie uwaza Cie za wlasnosc i masz chodzic jak on chce. Nie umiesz odejsc, zgadzasz sie na jego zachowanie, spisz z nim-dla niego to znaczy byc razem. "For the wrong person you have never worth but for the right person you mean everything" 18 Odpowiedź przez joasior1976 2015-10-20 17:07:28 joasior1976 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-18 Posty: 38 Odp: Facet nie wie czego ha trochę wlaściwie odkodowałas jego charakter, on chce żebym ja chodziła tak jak on chce. jak ostatnio zaczęłam się stawiać oczywiście żartując to mi powiedział,że sie pyskata zrobiłam. czyli uważasz,że dla niego seks znaczy związek? jakis czas temu mi mówił,że dla niego seks równa sie miłość. A ja sama nie wiem co mam o tym myśleć. Wiem,że chce żeby w końcu coś z siebie wykrztusil na nasz temat. 19 Odpowiedź przez grinta 2015-10-20 17:40:55 Ostatnio edytowany przez grinta (2015-10-20 17:41:10) grinta Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-08-20 Posty: 782 Wiek: 47 Odp: Facet nie wie czego chce. joasior1976 napisał/a:ha ha trochę wlaściwie odkodowałas jego charakter, on chce żebym ja chodziła tak jak on chce. jak ostatnio zaczęłam się stawiać oczywiście żartując to mi powiedział,że sie pyskata zrobiłam. czyli uważasz,że dla niego seks znaczy związek? jakis czas temu mi mówił,że dla niego seks równa sie miłość. A ja sama nie wiem co mam o tym myśleć. Wiem,że chce żeby w końcu coś z siebie wykrztusil na nasz Wasz temat nigdy nic nie uslyszysz bo on decyduje o Tobie wiec nie bedzie bral pod uwage Twoich potrzeb i w ogole Ciebie jako odrebnej istoty. Dla wielu facetow seks oznacza zgode, pokoj, wszystko ok. Jesli pasuje Ci taki uklad to zyj tak jak zyjesz. Odpowiedz juz znasz- szanuj sie dziewczyno, stac Cie na wiecej, nie musisz byc czyjas wycieraczka, masz swoja godnosc? Takie okruchy to da bardzo zdesperowanych-czy nalezysz do nich? bo mnie wydajesz sie calkiem fajna "For the wrong person you have never worth but for the right person you mean everything" 20 Odpowiedź przez joasior1976 2015-10-20 17:51:22 joasior1976 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-18 Posty: 38 Odp: Facet nie wie czego mi,że wydaję Ci sie fajna:) ja jestem po prostu taka,że jak juz sie zakocham to kocham:) ogólnie bardzo fajny z niego facet, uwielbiam jego poczucie humoru, lubie z nim spędzać czas, razem gotujemy, jemy, seks jest odjazdowy, najlepszy w moim życiu, oglądamy filmy, rozmawiamy na różne tematy. Dlatego tak ciężko mi to skończyć, bo ciagle mam nadzieję,że nam coś wyjdzie. 21 Odpowiedź przez grinta 2015-10-20 18:26:04 grinta Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-08-20 Posty: 782 Wiek: 47 Odp: Facet nie wie czego chce. Ok, jesli jest wiec tak fajnie to zacznij natychmiast pracowac nad samoocena-naucz sie kochac siebie i miec dla siebie szacunek a w konsekwencji inni tezbeda go mieli poszukaj w internecie jakie sa techniki i dzialaj dziewczyno bo zepsujesz sobie zycie i kiedys nie bedzie tak fajnie jak teraz . "For the wrong person you have never worth but for the right person you mean everything" 22 Odpowiedź przez sweetgirl25 2015-10-20 19:09:55 sweetgirl25 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-11-17 Posty: 193 Odp: Facet nie wie czego chce. Ja bym autorko na Twoim miejscu odmowila mu seksu,zobaczysz jak tak patrząc na to z boku to po co on ma być z Tobą w związku skoro On ma to wszystko bez związku ?Miałam troszkę podobną sytuacje,ale bez seksu. ,,Kiedy wiesz czego szukasz, jest łatwiej to znaleźć''. 23 Odpowiedź przez joasior1976 2015-10-20 20:35:10 joasior1976 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-18 Posty: 38 Odp: Facet nie wie czego ja wiem,ze musze nad tym pracowac i wlasciwie juz to robie, przynajmniej sie dlatego z nim zerwalam, wlasnie z szacunku dla siebie, aczkolwiek popelnialam blad uprawiajac z nim seks, bo on niesamowicie na mnie juz wlasnie kilka razy probowalam odmowic mu seksu, ale on jak chce to po prostu siebie i staje obok, prosi mnie nawet o to, dorosly facet i ja w koncu ulegam 24 Odpowiedź przez sweetgirl25 2015-10-20 21:51:34 Ostatnio edytowany przez sweetgirl25 (2015-10-20 21:52:48) sweetgirl25 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-11-17 Posty: 193 Odp: Facet nie wie czego chce. No to jeśli On tak będzie prosił a Ty będziesz ulegać to taka sytuacja jak teraz będzie trwała i trwała i końca nie będzie. Potrzeba silnej woli,chociaż wiem,ze to cieżkie. ,,Kiedy wiesz czego szukasz, jest łatwiej to znaleźć''. 25 Odpowiedź przez pannapanna 2015-10-20 22:45:33 pannapanna Gość Netkobiet Odp: Facet nie wie czego chce. joasior1976 napisał/a:wlasnie z szacunku dla siebie, aczkolwiek popelnialam blad uprawiajac z nim seks, bo on niesamowicie na mnie juz wlasnie kilka razy probowalam odmowic mu seksu, ale on jak chce to po prostu siebie i staje obok, prosi mnie nawet o to, dorosly facet i ja w koncu ulegamMasz w tym zdaniu sprzeczność:uprawiajac z nim seks, bo on niesamowicie na mnie razy probowalam odmowic mu seksu, ale on jak chce to po prostu siebie i staje obok, prosi mnie nawet o to, dorosly facet i ja w koncu ulegam =BRAK szacunku do bo jesteś histeryczką i myślałaś że mu robisz łaskę (nie myl z laską)A on ma to gdzieś, bo stanie obok ciebie i się mu rzucasz do szacunku, i dlatego on cię nie szanuje. Tasz szczerze - to nie miałby za co.... 26 Odpowiedź przez elizka11 2015-10-20 22:53:08 elizka11 Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-08-31 Posty: 233 Odp: Facet nie wie czego łatwo mi to przyjdzie powiedzieć, ale nie marnuj czasu na takiego człowieka. Znajdź sobie źródło pozytywnych emocji, a nie rozchwiania nerwowego. Szkoda życia na takie akcje 27 Odpowiedź przez Indestructible 2015-10-20 23:17:16 Indestructible Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-20 Posty: 5 Odp: Facet nie wie czego jeżeli pasuje Ci wizja dziury awaryjnej to nie zmieniaj nic. Odmawiasz seksu a mimo to lecisz do niego(?) i go uprawiacie...Trochę to zagmatwane. Totalny brak szacunku do własnego ciała. Brutalnie rzecz ujmując masz cipkę łajdaczkę 28 Odpowiedź przez joasior1976 2015-10-21 10:33:48 joasior1976 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-18 Posty: 38 Odp: Facet nie wie czego zbieram sie do tego,zeby mu powiedziec,ze juz sie z nim nie bede spotykala. Nie jest latwo, bo czlowiek ciagle ma nadzieje i trudno sie rosztac tak naprawde. 29 Odpowiedź przez Marajka 2015-10-21 11:08:48 Ostatnio edytowany przez Marajka (2015-10-21 11:15:08) Marajka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-06-22 Posty: 698 Odp: Facet nie wie czego chce. Indestructible napisał/a:Kochana jeżeli pasuje Ci wizja dziury awaryjnej to nie zmieniaj nic. Odmawiasz seksu a mimo to lecisz do niego(?) i go uprawiacie...Trochę to zagmatwane. Totalny brak szacunku do własnego ciała. Brutalnie rzecz ujmując masz cipkę łajdaczkę No coz, ja powiem cos calkiem lajdaczka, ktora czerpie z tego przyjemnosc, to dar od losu. A korzystanie z przyjemnosci, ktore daje cialo, jest wyrazem szacunku dla tego ciala. Po to je mamy, zeby sie z nim dobrze czuc. Facet wie, czego chce, tytul wybralas autorko zle!Chce tej znajomosci, chce seksu, ale nie chce deklarowac sie, ze ma to byc staly zwiazek. Nie chce deklaracji, o ktorych nie wie, czy bylby w stanie i chcialby je wypelnic. Tak tez sam mowi i uwazam, ze jest to bardzo uczciwe. Uwazam, ze jest to w porzadku z jego strony, ze nie chce obiecywac i to jasno mowi. On nie robi Ci zadnej krzywdy, ani nie Ci po pustych deklaracjach? Przeciez i malzenstwa sie rozpadaja, a to byly powazne problem, jaki masz Ty sama, to Twoja glowa, ktora sie uparla, ze facet, na dokladke jeszcze taki po dlugim zwiazku, musi sie od razu deklarowac na nastepny go skutecznie do tego chemia wydaje sie dobrze pasowac. Byc moze wlasnie dlatego seks jest dobry, ze nie ma stalej deklaracji. Wtedy jest i inne rzeczy pasuja, lubisz z nim Ty mimo tego skutecznie rujnujesz wszelkie szanse, bo sobie wbilas do glowy, ze on ma sie zdeklarowac na wiecznosc. Tragedia!!!Jest obojetny? Przeciez probujesz go manipulowac ta swoja metoda 34 krokow. Nie chodzi Ci o wyjscie ze zwiazku, tylko zeby on robil to, co facet, ze na nie daje sie na to sa Twoje oczekiwania, ktorych on nie chce spelniac. Moja osobista rada, to korzystac z tego, co Ci zycie oferuje, mianowicie dobry seks i niezla znajomosc, i przestac sie zatruwac tymi moralnosciami i przede wszystkim przestac oczekiwac. Mialabys wtedy szanse uwolnic sie choc troszke od tego kurczowego trzymania sie wlasnych wyobrazen, jak musi wygladac znajomosc i nauczyc sie zycia dniem dzisiejszym, zamiast ciaglego przebywania tylko w przyszlosci, czyli w glowie, a wiec wlasciwie dobra inwestycja na przyszlosc, bo najczestszym powodem naszych dramatow sa nasze wlasne sztywne poglady i wyobrazenia. Ale jesli koniecznie chcesz stalego zwiazku od razu z deklaracjami i to jest dla Ciebie najwazniejsze, to szukac innego faceta, takiego samego desperata, jak Ty. 30 Odpowiedź przez sweetgirl25 2015-10-21 15:30:00 Ostatnio edytowany przez sweetgirl25 (2015-10-21 15:32:41) sweetgirl25 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-11-17 Posty: 193 Odp: Facet nie wie czego chce. Marajka dobrze to mialam powiedziec,że jeśli seks jest fajny to korzystaj ,ale też nie nastawiaj się na cos sumie to sama nie wiem czy na Twoim miejscu bym nie korzystała ;p ale jeśli Ty caly czas masz nadzieję na coś więcej a jem sie podoba tak jak jest to proponuję to zakończyć. ,,Kiedy wiesz czego szukasz, jest łatwiej to znaleźć''. 31 Odpowiedź przez Indestructible 2015-10-21 21:23:37 Indestructible Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-20 Posty: 5 Odp: Facet nie wie czego wszystko byłoby okey gdyby nie to że autorka chce związku,deklaracji i tej całej partnerskiej otoczki a facet żyje dniem dzisiejszym. Plus dla faceta za szczerość-nie rzuca pustych obietnic których sam nie jest pewien i to się ceni. Joasior zastanów się czego chcesz. Czy odpowiada ci taka relacja-jeżeli nie to zostaw to w cholerę. Nie wiem na ile zdążyłaś go poznać,być może ma za sobą już takie związki pod presją-wielkie plany,zaręczyny,ślub,dziecko a jemu się po prostu do tego nie spieszy. Piszesz że on nie wie czego chce a ja widzę że to ty tego nie wiesz. Facet jasno powiedział Ci co myśli,nie ściemnia,mówi jak jest a ty to raz z nim zrywasz,potem tęsknisz zapewne wylewając litry łez w poduszkę by po kilku godzinach wskoczyć mu do łóżka a kolejnego dnia replay Ja nie mogłabym tak funkcjonować ale skoro ty tego chcesz to ryzykuj,a nóż za rok,dwa sam ci powie że jesteś dla niego ważna. Żeby nie było...piszę to ja-kobieta która wskoczyła facetowi do łóżka po niecałych 2 tygodniach znajomości(niczym panna z cipką łajdaczką ) .Uważam że to była najlepsza decyzja w moim życiu,do dnia dzisiejszego jesteśmy razem-ponad 7 pięknych lat Pamiętaj tylko że w takiej sytuacji dręczenie go rozmowami o związku skutecznie go może od ciebie odstraszyć. 32 Odpowiedź przez joasior1976 2015-10-22 17:41:52 Ostatnio edytowany przez joasior1976 (2015-10-22 17:43:30) joasior1976 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-18 Posty: 38 Odp: Facet nie wie czego ja juz nie wiem co mam robić. Dziś postanowiłam,że nie będę robic na razie nic po prostu i postaram sie przede wszystkim nie myślec ciagle o tym, bo ostatnie miesiące to ciągłe przemyslenia, które mi robią papkę z mózgu. Jeśli w pewnym momencie poczuję,że juz w ten sposób nie potrafię nie mogę to to skończę, może ten moment nadejdzie jutro, byc może za miesiąc. Myslę,że wtedy,gdy mnie oleje w jakimś ważnym momencie, nie znajdzie dla mnie czasu w ważnym dniu albo da mi w jakis sposób do zrozumienia,że nie jestem dla niego ważna. 33 Odpowiedź przez joasior1976 2015-11-07 12:09:28 joasior1976 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-18 Posty: 38 Odp: Facet nie wie czego swoj temat, bo nareszcie podjelam decyzje. Mysle,ze do kazdej decyzji po prostu trzeba dojrzec. Powiedzialam facetowi,ze albo jestesmy w normalnym zwiazku, Oczywiscie powiedzial,ze wymyslam, ze przeciez jestesmy razem itd. Powiedzialam,ze taka relacja mi nie odpowiada,ze chce normalnego zwiazku. Probowal mnie kilka razy namowic na seks ale twardo prostu doszlam do pewnej granicy, otworzyly mi sie oczy. Jego obojetnosc miala na wplyw. On powiedzial,ze przemysli to prosze bardzo mysl,ale spotykac sie nie bedziemy. I super tym czuje,ze w tym wszystkim zachowalam siebie, nie udawalm,ze mi pasuje taki uklad. 34 Odpowiedź przez CatLady 2015-11-07 12:45:21 CatLady Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-11-13 Posty: 4,814 Odp: Facet nie wie czego chce. joasior1976 napisał/a:zaczelam rozmowe na temat tego,czy mu zalezy,czy ma jakies plany w stosunku do mnie i od tego czasu zaczely sie problemy. o jest ciagle seks, on niby mowi,ze seks to uczucia itd. zaczelam stosowac metode 34 krokow. Oficjalnie nie jestesmy ze soba, ale sie zazdrosny, ale nie rozmawia o zwiazku, nie mowi,ze chce ze mna byc. Ja jestem wesola i tez przestalam mowic o uczuciach,o pisze, nie dzwonie. Jest mi ciezko, bo jest strasznie obojetny wobec mnie,choc nie wiem,czy to nie to jest za metoda, jakie to kroki?Według mnie jemu nie zależy. Jak facet wie, czego chce i jak mu zależy to umie to okazać i nie ma z tym problemu. Jemu pasuje seks bez zobowiązań. Seks to uczucia? Dla kobiety - może. Dla faceta - niekoniecznie. Pomyśl, problemy zaczęły się, gdy zaczęłaś wymagać czegoś poważnego, jakiegoś zdecydowania, planów, gdy przestało Cię bawić "chodzenie", a zaczęły interesować konkrety, gdy chcesz się upewnić, czy nie marnujesz czasu. Moim zdaniem, marnujesz. Nawet jeśli on nie robi tego z wyrachowania, nawet jeśli jest zwykłym fajtłapą, to po co Ci taki facet? Jak chcesz poważnego związku z planami i deklaracjami, to sobie znajdź poważnego mężczyznę, a nie chłopczyka. 35 Odpowiedź przez joasior1976 2015-11-07 14:23:27 joasior1976 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-18 Posty: 38 Odp: Facet nie wie czego doczytalas do mu wlasnie i ucielam spotkania z nim. Niepotrzebny mi taki facet, ktory niby ze mna jest, ale tak naprawde nie jest. Bede sama dopuki nie poznam faceta, ktory w ja bedzie ze mna czas, nie tylko na seksie 36 Odpowiedź przez Nektarynka53 2015-11-07 17:04:47 Nektarynka53 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-08-24 Posty: 2,165 Odp: Facet nie wie czego chce. joasior1976 napisał/a:Nie doczytalas do mu wlasnie i ucielam spotkania z nim. Niepotrzebny mi taki facet, ktory niby ze mna jest, ale tak naprawde nie jest. Bede sama dopuki nie poznam faceta, ktory w ja bedzie ze mna czas, nie tylko na seksieTylko pogratulować podejścia do którego wiele osób musi dojść przez lata . 37 Odpowiedź przez josz 2015-11-07 17:59:16 josz Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-12-14 Posty: 4,533 Odp: Facet nie wie czego chce. Marajka napisał/a:Indestructible napisał/a:Kochana jeżeli pasuje Ci wizja dziury awaryjnej to nie zmieniaj nic. Odmawiasz seksu a mimo to lecisz do niego(?) i go uprawiacie...Trochę to zagmatwane. Totalny brak szacunku do własnego ciała. Brutalnie rzecz ujmując masz cipkę łajdaczkę No coz, ja powiem cos calkiem lajdaczka, ktora czerpie z tego przyjemnosc, to dar od losu. A korzystanie z przyjemnosci, ktore daje cialo, jest wyrazem szacunku dla tego ciala. Po to je mamy, zeby sie z nim dobrze czuc. Można i tak, tylko autorce chyba nie o to chodzi, ona chce zaangażowania, miłości i stabilnego związku z seksem oczywiście, a nie seksu jako celu tej dobra decyzja, tak trzymaj, a tego pana zwolnij całkowicie. 38 Odpowiedź przez joasior1976 2015-11-07 18:15:45 joasior1976 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-18 Posty: 38 Odp: Facet nie wie czego dziękuję:) Nie jest lekko, bo ciagle o nim myslę i jutro niedziela, którą zawsze spedzaliśmy razem calkiem miło,ale mimo to jestem zdecydowana odmawiać mu konsekwentnie seksu, bo wiem,że nie popuści tak łatwo. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Mężczyzna, który nie chce być w stałym związku i podchodzi do znajomości swobodnie, w większości przypadków nie angażuje się w takim stopniu, jak kobieta. Jednakże warto pamiętać, że ludzie są istotami bardzo skomplikowanymi i nie zawsze wiedzą, czego dokładnie oczekują od drugiej osoby.

Piszę anonimowo. Chciałam sie wyżalić ale i podnieś na duchu wszystkie porzucone i zdradzone,niedocenione kobiety. Też sama jestem w takiej sytuacji,trafiłam na faceta świeżo po rozwodzie a w sumie jeszcze w trakcie,zdradzonego przez żone,który jak widzę sam nie wiedział jeszcze czego chce.. Był dobrym manipulatorem,w dodatku potrafił zadbać o kobietę,finansowo też bardzo dobrze,inteligentny,z poczuciem humoru i świetny w łóżku. Nasze dzieci,jego i moje też sie polubiły,jedyny minus to była odległość. Przynajmniej tak myślałam bo potem sie okazało,że dalej sie nie wyleczył z tej żony,ciągle o niej gadał,uprzykrzał życie i robił różne złośliwości,w naszym związku(może i krótkim) sam nie wiedział czego chce,najpierw nagabywał na moją nagłą przeprowadzkę potem twierdził,że nie czuje nic więcej ze potrzebuje czasu,był zazdrosny i nieufny..Moja cierpliwość sie skończyła,odwaliłam mu może i triche chamski numer(nie zdradziłam go żeby nie było) no i nastąpił koniec. Bardzo rozpaczałam(polubiłam tez jego dzieci i wkręciłam sie w wspólną rodzine),ale w końcu do mnie dotarło ze nie ma co rozpaczać,jego strata! Nie docenił mnie to inny to zrobi,a on niech dalej stalkuje żonke i pije sobie whisky w samotności. I przyznaje sie bez bicia to że był zamożny też mi imponowało,ale przede wszystkim na prawdè poczułam coś więcej i wiem ze on też,bo czułam to zwierzaliśmy sie sobie,byliśmy blisko..Nie zakochuje sie tak szybko więc nie moge mówić o wielkiej miłości,ale rodziło sie uczucie którego on nie docenił..Albo nie był gotowy. W każdym razie uświadomiłam sobie,ze to on bedzie w przyszłości żałował a ja mam zamiar sie dobrze bawić ? Np. dziewczyna nie czuje absolutnie nic do Ciebie, jesteś dla niej zupełnie nieatrakcyjny, a próbujesz przekonać ją do seksu. To się według mnie nie uda. Tak samo jak nie uda się nikomu sprzedać Ci czegoś czego nie lubisz, co Cie wkurza, do czego czujesz wstręt i nie jest Ci przydatne. No np. lód Eskimosowi. Co mam zrobić w takiej sytuacji? Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-11-25 17:03 przez mloda0018. chyba bardzo młodzi jesteście , nie wiem może jak będzie chciał to sam przyjdzie ale nie oczekuj od niego tego że zaraz po tym jak rozstał się ze swoją dziewczyną rzuci się w Twoje ramiona , a nawet jeśli tak by było to na Twoim miejscu nie czułabym się dobrze jako pocieszycielka , spróbuj go teraz wspierać i nie narzucaj się a on jak poczuje się lepiej może zrobi w Twoim kierunku jakiś ruch , kiedyś sądziłam że faceci są prości jak budowa cepa ale oni mają psychikę bardziej chorą niż niejedna kobietka ... Ja nie wierzę w czystą przyjaźń damsko męską. Twój przyjaciel jest w dołku, a Ty nie wiesz czy masz go wspierać? Cytatpttysia Ja nie wierzę w czystą przyjaźń damsko męską. he he ja tez ! wydaje mi sie ze Ty sobie wmowilas ze jestes dla niego kims wiecej. dla niego kims wiecej byla ta dziewczyna ktora z nim zerwala skoro sie zalamal i odsunal sie od Ciebie. skoro traktujesz go jak przyjaciela wspieraj go bo on tego potrzebuje. Cytatpttysia Ja nie wierzę w czystą przyjaźń damsko męską. sexactly Cytatotylia25 wydaje mi sie ze Ty sobie wmowilas ze jestes dla niego kims wiecej. dla niego kims wiecej byla ta dziewczyna ktora z nim zerwala skoro sie zalamal i odsunal sie od Ciebie. skoro traktujesz go jak przyjaciela wspieraj go bo on tego potrzebuje. oto całą prawda. byłas przyjaciółką,traktował Cię dobrze to sobie wytworzyłaś w głowie,że jesteś meega ważna. chłopak przeżywa rozstanie a Ty myślisz,że rzuci Ci się po tym w ramiona?porzucony chłopak bardzo mocno wszystko przezywa i trzeba mu czasu. mozesz z nim pogadac i spytac go co on myśli o Waszej znajomości żebyś była świadoma Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.
facet nizszy ode mnie Gość: ewa IP: *.ipt.aol.com 15.10.02, 05:57 moj chlopak jest nizszy ode mnie jakies 4 cm, w kwietniu bierzemy slub nie
kasiamis665 Dołączył: 2009-02-02 Miasto: Nowogard Liczba postów: 132 22 lutego 2012, 11:40 Witam jestem z facetem od 6 lat ja mam 22 a on 29. Caly zwiazek powtarzal ze kocha co prawda nie za czesto tylko kiedy mu sie zachcialo itp. kiedy przyszlo co do czego powiedzial ze potrzebuje troche czasu bo nie wie czego chce, nie wie czy chce byc ze mna do konca zycia, czy chce miec rodzine? czuje sie jak zabawka ktora sie zabawil i odstawil w kat. co myslec o tej calej sytuacji, jest ciezko gdyz on sie bawi w najlepsze i niczym nie przejmuje a ja wszystko analizuje? do tego wszystkiego stwierdzil ze w niczym sie nie dogadujemy, ze wszystko moja wina bo ja wszystko psuje nigdy nie jestem szczesliwa, a jak mam byc szczesliwa skoro on czekac caly tydzien na mnie woli isc pic z chlopakami, albo jezdzic gdzies z kims. pomozcie juz psychicznie nie wytrzymuje a przerwa trwa juz prawie miesiac;/ franuszka 22 lutego 2012, 11:44 oni wiedzą czego chcą, zazwyczaj chcą pogadaj z nim, powiedz wprost co czujesz, że to sie rozpada itp. Może Ty nadal myślisz, że razem jestescie a On ma Cie już w dupie? Przepraszam, że tak wprost ale tez kiedyś miałam podobna sytuacje. szagii 22 lutego 2012, 11:48 nie bez powodu jestescie ze soba tak dlugo, moze potrzeuje zmiany ? wiesz, mezczyzni musza sprobowac wszystkiego a na koncu sie stabilizuja, on boi sie takich ematow bo nie chce narazie dzieci i w ogole, boi sie mysli ze juz nic nie moze.. spokojnie porozmawiaj z nim unodostress 22 lutego 2012, 11:50 wlasnie. facet zazwyczaj bardzo dobrze wie czego chce.. jeśli nie kocha to jest z dziewczyną dla wygody i seksu =/ i on raczej wie o co come on ale nie chce Tobie powiedzieć.. to raczej my takie niezdecydowane jesteśmy .. Dołączył: 2012-02-06 Miasto: Wieliczka Liczba postów: 471 22 lutego 2012, 11:54 Wiesz jeśli chcesz do daj mu czas, ale popatrz na to z 2 strony co będzie jeśli założycie rodzinę a on po 5 latach małżeństwa powie, że jednak się pomylił i nie chcę związku?? Przemyśl to bo lepiej teraz pocierpieć niż zostać samotną matką w wieku np 35 lat. jesteś młoda i zasługujesz na szczęście może nie z tym mężczyzną a z innym. Wiadomo, że zawsze są problemy ja jestem już trochę po ślubie i wiem ,że jeśli facet jest jaki jest przed ślubem to nie ma co liczyć, że się zmieni po. Przeważnie jest jeszcze gorzej i naprawde trzeba bardzo dbać o to aby było ok. kasiamis665 Dołączył: 2009-02-02 Miasto: Nowogard Liczba postów: 132 22 lutego 2012, 11:58 no poruchac mozliwe, ale z drugiej strony po co bylby ze mna przez 6 lat, po co zabieralby mnie wszedzie do rodziny itp. czasme okazywal ze mu zalezy, ja nie mowie ze jestem swieta w swoim zachownaiu ale on tez nie jest idealny, tylko nie rozumiem dlaczego po 6 latach dopiero doszedl do wniosku ze nie wie czego chce, ze musi przemyslec wszystko, wiec dla mnie i tak juz nie bedzie to to samo bo nie bede w stanie lezec przy nim, kochac sie z nim bo bede ciagle myslec ze moze mnie oklamie albo cos w tym rodzaju;/ kocham go nad zycie i on o tym dobrze wie i sama mu pow ze moze skoro jestesmy tyle lat itp moze mozemy o czyms pomyslec a on pow ze ja na niego naciskalam a on nie chce chyba jeszcze tak powaznie sie wiazac. rozumiem to ale jesli sie kogos kocha chyba sie chce byc z ta osoba;/ no i wlasnie to on mowi ze ja mam takie podejscie ze juz rozstanie itp dla niego ciagle jestemy razem tylko potrzebujemy czasu bo takie zgrzyty czasem dobrze rokuja. Dołączył: 2012-02-06 Miasto: Wieliczka Liczba postów: 471 22 lutego 2012, 12:03 Powiem ci, że widaje mie się, ze jesteś dla niego taką stabilizacją tzn zawsze może do ciebie wróćić itp Są faceci którzy po prostu nie chcą być sami zawsze wola kogoś mieć , ale w momęcie kiedy pozna inna zostawi cię tak poprostu, on cię nie kocha. Faceci nie są skomplkowani oni wiedzą co robią to my mamy zawsze rozterki zyciowe. Znam wieli przypadków kiedy gościu był z kimś 6 -8 lat rozstali się a potem po zaledwie pół roku ożenił się z inną. Yenna92 22 lutego 2012, 12:15 obawiam się że ten związek dobiega końca, przynajmniej z jego strony Dołączył: 2011-08-03 Miasto: Warszawa Liczba postów: 2182 22 lutego 2012, 12:16 mój facet tez tak miał, że musiał odpoczac i sie zastanowic itd...i zajelo mu to 1 weekend!! po czym wrócił załamany co takiego zrobił, że mnie kocha i nie moze zyc bezemnie... Zrozumiał co stracił i teraz jest super..a skoro Twój chłopak juz miesiąc sie bawi i nie ma zamiaru do Ciebie wracac, nie teskni to znaczy ze NIESTETY nic z tego nie bedzie...rani Cie i nie powinnas na niego czekac, bpo to juz nie ma sensu... fitskinnybitch 22 lutego 2012, 12:17 Znam pary, które rozstawały się po 11 latach związku i tworzą szczęśliwe rodziny z kimś innym. Może to brutalne, ale wydaje mi się, że on ma Cię gdzieś. Nie warto marnować życia z kimś takim.

Odp: Kobiety, czy wiecie czego chcecie? "musi być chemia" spróbuj z chloroformem, powinien być najskuteczniejszy. A tak serio, to da się zauważyć, że wiele kobiet nie wie czego tak na prawdę chce. Lub mówią czego chcą, by po niedługim czasie dojść do wniosku, że "to jednak nie to" i szukać gdzie indziej.

"i chce by było dobrze" i "Ja juz nie wiem co mam robić ,stawałam na głowie ,wszystko robilam by uratowac to małżeństwo i nic nie pomaga." Radzi Ci pani psycholog abyś dała i jemu i sobie czas- żeby on zatęsknił za dziećmi i Tobą, to czemu się nie stosujesz do uwag. On zawinił a Ty zabiegasz i zabiegasz. Może on czuje fałsz sytuacji. Zawinił, jakoś jeszcze tego wobec Was nie odpokutował a Ty pelna ciepla, miłości już go popędzasz, choć tu do nas kochanie, szybciutko. Tak jakbyś kota na śmierć chciała zagłaskać- no tak mialeś wpadkę, zdradziłeś nas, troszkę to odchorowałam ale nie martw się już wszystko zaraz wróci do normy tylko ladnie się do świata uśmiechniemy i wszystko będzie pięknie. Jeśli Cię kocha, to powinien w jakiejś formie przejść czas kajania się, świadomości, że wyrządził ogromną krzywdę swoim dzieciom i swojej żonie. Ponadto powinien się w sobie głęboko zastanowić co było w Waszym związku dla niego niemile, drażniące, zbyt łatwe ze szybko mu przyszła zdrada. Powinien wrócić po wewnętrznych przeobrażeniach silniejszy i wiedzący czego chce od życia. Jeśli Cię kocha to powinien być teraz twardy jak opoka dla swoich najbliższych. On na razie siedzi u babci i jest jak ciepłe kluchy, jeszcze nie zauważył czego tak naprawdę pragnie. On sobie tam posiedzi, poduma, może wymyśli, że wogóle nie nadaje się do życia rodzinnego, ograniczy się do alimentów. To Ty jesteś ta wojowniczka, chcesz z całym światem walczyć za Was oboje. Pokazałaś mu to i pięknie- nie każda kobieta tak umie walczyć o swoje gniazdo. Niemniej albo się Twój mąż otrząśnie, albo mimo pewnie jednak chwilowego załamania Twojego przydzie Ci iśc przez życie samej. Nie da się kochac za dwoje, a Ty byś chciała właśnie to uczynić. Wystarczy, że ja kocham , moja miłość jest jak tarcza chroniąca nasze małżeństwo, to juz choć tu kochanie szybciutko i wszystko bedzie dobrze. Może te wizyty u psychologa, czy mediatora małżeńskiego coś Wam pomogą (ale stosuj sie trochę do rad ludzi, którzy patrzą na Was na zimno z boku) a może czas coś pomoże. Musisz teraz nabrać filozoficznego spojrzenia na sprawę i opracowywać strategie i" na wóz i na przewóz". I niczego nie przyspieszać. rafik Kobieta, żona, matka pewnie pracująca, martwiąca się o spokój swoich dzieci, kombinująca jak w każdy zwykły dzień dać sobie radę z multum obowiązków-Ty radzisz zasiąść do kompa i stworzyć jakąś fikcyjną sytuację, która zagra na uczuciach męża. To nie jest etap podchodów u nastolatków, to jest etap poważnych uczuć i decyzji, w który nie wprowadza się fałszywych niuansów, bo dopiero można byłoby zbzikować. Jedynie Twój wniosek, który jest bardzo słuszny- jemu jest za dobrze. On zdradzil i o niego zabiega żona. I to on czuje,że skoro nie ma za to kary to jest to sztuczne i boi sie wchodzic w malżeństwo sztuczne, bo za chwilę znów je naruszy. Narusza być może, aby znajdowac pokłady prawdy ukryte pod tym obrazem idyllicznej miłości jego żony do niego. Może żona, która w poprzednim związku była bita i poniżana, uważa, że zdrada to tylko taka mała ryska i nie warto jej nauczyła się, że ze stachu przed biciem i poniżeniem kobieta powinna być zawsze uśmiechnięta na przeciwności losu i wszystko brać za dobrą monetę. Ktoś s..siu leje na twarz a ona ma obowiązek pytać czy to deszczyk pada? Walczy o swoją rodzine, o swoje dzieci jak lwica, ale pomniejsza lub nie zauważa ważnośći etapu kajania, kary u swojego męża. Jakby nie pozwala mu przepracować tej zdrady.

Niestety, ale nie! Jeżeli dziewczyna nie wie czego chce, to oznacza ŻE CZEGOŚ NIE CHCE. I odnosi się to do wielu rzeczy: dziewczyna nie wie czy chce się spotkać; dziewczyna nie wie czy chce związku; Oczywiście w takich sytuacjach kobieta będzie Ci mówić, że jest bardzo chętna i w ogóle, ale… Zawsze musi być jakaś wymówka!

Blog o tym, o czym nie lubimy mówić wprost… A wbrew pozorom tematów tabu jest całkiem sporo… Unikamy szczerości w uczuciach, bo boimy się odrzucenia, zranienia czy ośmieszenia… Nie mówimy o tym, co nas boli, co nas odpycha i co porusza, bo nie wiemy, jak to może zostać odebrane… Wreszcie unikamy mówienia o tym, czego pragniemy, bo to takie egoistyczne, a egoizm to ponoć zło… A ja o tym wszystkim piszę…
Przez ponad dwa tygodnie facet delikatnie mówiąc olewał mnie. Tłumaczył się nawałem obowiązków, praca itp. Podczas ostatniej rozmowy (na gg) stwierdził, że sam nie wie co chce
Jest w sieci takie miejsce, gdzie jest prawie 15 tysięcy kobiet i ja. I nie jest to moja mokra fantazja. To facebookowa grupa dyskusyjna, stworzona dla Fajnych dziewczyn (znajdziecie ją pod tym linkiem). Zapytałem tam kiedyś, o czym w kontekście związków członkinie grupy chciałyby poczytać, biorąc pod uwagę męski punkt widzenia. Okazało się, że temat dzisiejszego wpisu był jednym z najczęściej wymienianych. A jako że jestem niechlubnym rekordzistą starokawalerstwa w mojej rodzinie, myślę, że mogę coś o tym powiedzieć. Zapraszam więc, postaram się być zabawny i poważny. Czemu rekordzistą? Bo Joanna wciągnęła mnie na ślubny kobierzec w wieku 32 lat. To zabawne, bo w tamtym czasie mój stan cywilny ewidentnie uwierał część rodziny. Bo jak to tak może być. Już nie tak młody, ale zaradny, całkiem niegłupi i nie do końca taki najgorszy, a nie może się wreszcie ogarnąć i związać z kimś na stałe? Ano, nie mógł. Co gorsza, swoim rekordem z tronu strąciłem nawet… dziadka. On też był zawzięty, stawał okoniem przez 31 lat. Pomyślcie przez chwilę, jaką presję społeczną musiał odczuwać dziadek. Widziałem fotki, nie był też żaden ostatni! FACET NIE CHCE ZWIĄZKU? CÓŻ. PSYCHOLOGIEM NIE JESTEM Zgodnie z tym, co obiecałem we wstępie, próbowałem być zabawny. Teraz bądźmy poważni. Część z Was przyszła tutaj, bo faktycznie chce się dowiedzieć, czemu Wasz partner nie chce się ustatkować, pójść w relacji o krok dalej, ożenić, spłodzić potomka. Zasmucę Was, ale ja Wam tego nie powiem. Internet również raczej nie. To wie tylko on. Jeśli sama nie wyciągniesz z niego tego, co mu leży na sercu, to nikt inny tego nie zrobi. W szczególności ja. Ja mogę postawić jakieś tezy oparte na moim doświadczeniu, rozmowach z przyjaciółmi i znajomymi oraz na historiach z którymi miałem styczność. Tylko tyle. Może będzie to dla Was jakaś pomoc. Może wręcz przeciwnie – narobi zbędnych wątpliwości. Chciałbym, abyście pamiętały, że tego typu problemami zajmują się także specjaliści, i to żaden wstyd skorzystać z ich pomocy. GOTOWOŚĆ EMOCJONALNA Nowych lądów nie odkryję, jeśli powiem, że facet nie wiąże się, bo nie jest dojrzały emocjonalnie. Nie jest gotowy, nie jest wystarczająco dorosły. Zwał, jak zwał – efekt jest ten sam. Tkwisz w relacji, która od pewnego momentu przestała się posuwać do przodu. Ten moment dla każdej z Was może być na zupełnie innym etapie. Udany weekend zakończony super seksem, wspólny wyjazd nad jezioro, rodzinne wesele czy propozycja zamieszkania razem. Na którymś etapie coś zaczyna się blokować, jakby ktoś sypnął piachem w zębatki. Niby kręcą się dalej, ale jakby z większym wysiłkiem, mniej przyjemnie. Wiesz, że jeśli tak dalej pójdzie, to mechanizm nie wytrzyma i wszystko się rozsypie. I tak się niestety najczęściej dzieje. Związki, które znam – te, które powstały z takich „przetrzymanych” relacji – bardzo często się rozpadały. Nie pomagały próby przeczekania, ani gwałtowne ruchy, które tylko ten rozłam przyspieszały. Mężczyzna to narzędzie proste w obsłudze, czasem prostackie. Często do wielu aspektów dorosłości dorasta za późno. A związki są tego najlepszym przykładem. Nie martw się, może jesteś dla niego najlepszą partią pod słońcem, ale on nie jest dla Ciebie. Nie teraz. Kiedyś dotrze do jego świadomości to, co się stało, jednak Ty będziesz szczęśliwą mężatką z dzieckiem na ręku. A on będzie lajkował Wasze rodzinne fotki. MENTALNY PIACH I PRIORYTETY Są mężczyźni, którzy czują, że związać się trzeba. Tak, jak trzeba mieć auto, wynająć mieszkanie, spotkać się z kumplami i pojechać na weekend pod namiot. Wypada mieć też kobietę, wyjść z nią czasami do kina, no i uprawiać seks. Jak na to spojrzysz z góry, to wyjdzie Ci idealna matryca męskich potrzeb. W zdrowych proporcjach to wydaje się naturalne. Przynajmniej mnie nie razi, bo sztuką jest w życiu połączyć to, co lubisz i to, co robić trzeba. W zdrowych proporcjach. Niestety, wielu mężczyzn gubi te proporcje. Dopasowuje związek do swojego życia, a nie życie do związku. W konsekwencji notorycznie zaniedbuje i ignoruje drugą połowę. W takiej sytuacji nie ma mowy o głębszej relacji, pójściu do przodu. Jest tylko ta orka na ugorze. Czasem coś z niej wyjdzie, a czasem zupełnie nic. Czasem facet dorasta i się zmienia, a czasem stwierdza, że tak jest dobrze i wygodnie. Stajesz się wtedy tym niższym priorytetem, od którego wiele rzeczy jest ważniejszych. To już tylko Twój wybór, czy takie życie Ci odpowiada. TY JESTEŚ DLA NIEGO… A ON JEST DLA SIEBIE Co nie przeszkadza, abyście tworzyli razem całkiem zgrabną, zgraną i fajną parę. Według wielu moglibyście razem spędzić resztę życia. Problem w tym, że on traktuje Cię jako epizod przejściowy w drodze do lepszego jutra. Nie miał i nie będzie miał zamiaru budować głębszej relacji. Żyje tym, co tu i teraz z nadzieją, że jutro przyniesie kolejną szansę. Może lepszą, ale nikt nie powiedział, że tę idealną. Może warto zrobić więc szybką zmianę i zobaczyć, jak to wygląda z kim innym? Jest to jeden z bardziej popapranych charakterów, jakie może spotkać kobieta w życiu. Dlaczego? Ano dlatego, że bardzo ciężko wyczuć jego intencje. Szczerze współczuję każdej, która stanęła na drodze takiego dupka. CZY TO JUŻ WSZYSTKO? Nie. To nie jest takie proste jak w „Bravo Girl”. Ludzie to bardzo skomplikowane istoty. W ich głowach kryją się kłęby myśli i uczuć. Często sami nie wiemy, czy w danej chwili postępujemy dobrze, czy źle. Czy to już to, czy jeszcze nie. Długo zajmuje nam, aby dobrze poznać samych siebie, a co dopiero dopasować to do zupełnie obcej na początku osoby. Ciężko jest budować relacje z innym człowiekiem, jeśli do tej pory trzeba było dojść do zgody z samym sobą. To nic dziwnego, że ludzie czują przed tym strach, opór lub świadomie wypierają to ze swojego życiorysu. Wiem, bo sam tak robiłem. Wiem, bo sam przechodziłem przez te wszystkie etapy. Nie martwcie się, karma wraca. Te etapy przejechały też po mnie. Wyjątkowo tandetne będzie to, co napiszę, ale w relacji najważniejsze jest to, aby być fair, niezależnie od jej etapu. Względem siebie oraz względem drugiej osoby. To nie jest gwarant sukcesu, jednak jeśli będziecie fair, to ten sukces będzie smakował dużo lepiej. Nie wszystko w życiu wychodzi, a statystycznie relacje wychodzą pewnie najmniej. Rozpadają się na różnych etapach i z tym trzeba się pogodzić. Jeśli nie masz 16 lat, to nie powinno Cię to dziwić. Wbrew obiegowej opinii, moim zdaniem, lepiej żyć samemu, niż męczyć się w felernym związku tylko dlatego, żeby zadowolić drugą osobę lub otoczenie. To nie ma prawa się udać. Jeśli facet nie chce tego związku, tego co dla Ciebie jest w nim naturalne, bez czego nie wyobrażasz sobie dalszego życia, to zastanów się, czy jest to facet dla Ciebie. POWODZENIA! Żaden ze mnie romantyk, ale lubię patrzeć na szczęśliwe pary. Nienawidzę natomiast widzieć związków, w których się nie układa. Życzę więc Wam, abym zawsze mógł popatrzeć na Was z uśmiechem na twarzy. W związku, czy też w statusie panny na wydaniu. Zdjęcie: studiostoks/

Odp: facet chce mieć ciastko i zjeść ciastko. Przecież, to jest bajka pierwszej wody. Jeżeli dziewczyna podoba się facetowi, to on od razu wie czego chce i nie bije się z myślami (jako facet wiem, co mówię). Robi sobie z Ciebie koło zapasowe. Olej go i nie pozwól się tak traktować.

Byłeś na kilku randkach z kobietą. Nadal ją poznajesz, ale interesujesz się nią i wierzysz, że wszystko idzie dobrze. Pyta, czy może z tobą porozmawiać, a ty widzisz wyraz jej oczu, którego miałeś nadzieję nie widzieć. Słyszysz te cztery słowa, których boi się każdy facet, który lubi kobiety: „Bądźmy po prostu przyjaciółmi”. Niektórzy nazywają to bycie „strefą przyjaciela” lub ostatecznym upadkiem. Odrzucenie jest trudne. Istnieje możliwość zamieszania i rozczarowania, gdy próbujesz zinterpretować i rozszyfrować jej słowa. Naprawdę ją lubisz i nie chcesz jej stracić, ale stajesz przed decyzjami o odejściu i byciu przyjaciółmi. Oto kilka wskazówek, co ma na myśli i jak odpowiedzieć. 1. Szczerze chce być przyjaciółmi. Doszła do wniosku, że nie jest już zainteresowana umawianiem się z tobą. Może myśleć, że jesteś wspaniałym facetem, ale nie pociągasz jej fizycznie, nie widzi długotrwałego związku lub zdaje sobie sprawę, że nie jest gotowa do zaangażowania. Zastanów się, czy chcesz się z nią przyjaźnić i co jest dla ciebie najlepsze. Bądź ze sobą szczery, aby ustalić, czy: Realistyczne jest założenie, że przyjaźń może zadziałać. Czujesz się komfortowo będąc jej przyjacielem i tylko jej przyjacielem. Możesz przenieść się i umówić się gdzie indziej, będąc przyjaciółmi i wiedząc, że ona może zrobić to samo. Przypomnij sobie, że masz wybór i nie spiesz się z decyzją, jeśli nie masz pewności. Postąpiła zgodnie ze swoją prawdą (która nie była do tej pory z tobą), więc daj sobie przyzwolenie na odpowiadanie swoją prawdą (mogę być przyjaciółmi, nie mogę być przyjaciółmi, potrzebuję czasu itp.). Unikaj przyjaźni z nią z poczucia winy lub ukrytych motywów, aby ją odzyskać. 2. Nie chce mieć z tobą nic wspólnego. Nie widzi przyszłej przyjaźni, ale myśli, że jest miła i mniej cię krzywdzi, używając tego wyrażenia. Przygotowuje cię do przejścia i jest szczera w swoim zamiarze, aby łatwo cię zawieść, chociaż jej słowa i jej myśli/czyny nie pasują do siebie. To twój najlepszy zakład, aby przejść dalej. 3. Nie wie, czego chce. Nie jest pewna, czy jest gotowa pożegnać się na dobre, więc używa tego wyrażenia, aby trzymać cię blisko siebie. Ta opcja jest trudna, ponieważ może prowadzić do przekonania, że nadal masz szansę. Bądź tu ostrożny – możesz szybko stać się facetem, do którego prowadzi, facetem, z którym rozmawia o swoich randkach lub facetem, który jest jednego dnia, a następnego nie ma. Ponownie, najlepiej jest iść dalej. Wróć na właściwe tory w poszukiwaniu miłości: Rozpraw się z utrzymującymi się uczuciami. Daj sobie czas na rozstanie i zajmij miejsce, jeśli zajdzie taka potrzeba, ale zachowaj optymistyczne nastawienie i nie pozwól, aby chwilowo zachwiana pewność siebie zabrała Cię ze sceny randkowej na zbyt długo. Ucz się z doświadczenia. Czy jesteś w strefie przyjaciela, ponieważ nie zrobiłeś następnego kroku ani nie powiedziałeś jej, jak się czujesz? Czy przegapiłeś ważne sygnały? Czy prosiła o coś, czego nie byłeś w stanie dać? Poruszałeś się za szybko? Chociaż może być trudno dokładnie określić jej tok rozumowania, wykorzystaj tę okazję do nauki i rozwoju. Unikaj przyjaciół z pułapką korzyści, jeśli Twoim głównym celem jest znalezienie trwałej miłości. Stwarza rozproszenie, brak jasności i utrudnia prawdziwe przejście. Bądź najlepszym sobą. Pamiętaj, że zdrowo jest iść dalej, niezależnie od tego, jak rozszyfrujesz jej słowa. Być może nie ma uniwersalnego rozwiązania dylematu „po prostu bądźmy przyjaciółmi”, ale kiedy działasz w autentyczny sposób, zgodny z twoim celem, jakim jest znalezienie miłości, nie możesz się pomylić. Chłopaki, czy dziewczyna, którą naprawdę lubisz, powiedziała ci, że po prostu chce być przyjaciółmi? Jak sobie z tym poradziłeś? Jaką radę dałbyś swoim bliźnim, gdyby znaleźli się w takiej sytuacji?
tzn.,ze wie czego chce :D i nie jest ciapa zyciowa :D Oczywiscie tez potafi stanac w obronie swojej kobiety :P facet musi wiedziec czego chce, musi stapac po ziemi, miec swoje zdanie, a nie

Temat: Facet nie wie, czego ze sobą 1,5 roku. Często się kłóciliśmy, ale takie mamy już charaktery. Spory nie trwaly dłuzej niż 3 dni. Szaleliśmy za sobą, on świata poza mną nie widział, kochał mnie, Wszystko by dla mnie poświęcił. Ja natomiast często bywałam zołzowata, obrażałam się o byle bzdety, prowokowałam go... Zawsze jednak mówił, że to takie słodkie, że jestem taka wredna, że kocha to we mnie... W miare swoich możliwości był wyrozumiały, ustępował mi...Choć sam ma ciężką osobowość, jest zaborczy, zazdrosny i uparty. Jestem typową jedynaczką i potrafię być jak wrzód na dupsku... Wydawało mi się, że znalazłam kogoś idealnego dla mnie, kogo nie zrazi mój trudny charakter. Mój były zawsze był we mnie wpatrzony jak w obrazek, robił mi niespodzianki, wymyślał różne romantyczne akcenty, gdy mnie poznał zmieniły sie jego upodobania muzyczne, zaczął intereswać się tym, co ja, zapoznał się z moimi znajomymi. Ludzie uważali, że to chęc zaimponowania mi, że to nie jest prawdziwe, ale ja przywykłam, uwierzyłam mu... Na początku duzo rozmawialiśmy o tym, co czujemy, jednak z czasem, jeśli się cos działo to z reguły ja prawiłam monologi, a on słuchał i czasami sprawial wrażenie, jakby chciał powiedzieć, ze ciągle coś od niego chcę, ciągle coś mi nie pasuje... Jednak nigdy mnie nie opuścił w potrzebie, zawsze po kłotni pierwszy sie odzywał, pierwszy mnie przytulał i mówił, że wszytsko będzie dobrze... Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu i zawsze mieliśmy dużo wspólnych rzeczy do roboty. Dobrze się dogadywaliśmy, ja lubię "męskie" zajęcia, typu ryby, grzyby, piłka, samochody, karty, wypad na piwo. Duzo zajęc nas łączyło. Mimo kłotni wiedziałam, że nie mogłabym go zamienić na nikogo innego , choć czasem nie doceniałam, wysmradzałam, kochałam ponad życie i miałam nadzieję, że już zawsze tak będzie. Że zawsze będziemy blisko, w naszym świecie, pomagać sobie i się kochać... Niestety w pewnym momencie doszło do tego, że zaczęliśmy się oddalac... Może wkradło się odrobinę rutyny, ale doszły nam nowe obowiązki na uczelni, on był zazdrosny o mojego najlepszego przyjaciela, który coś do mnie czuje, a z którym utrzymywałam częstszy kontakt. Był chorobliwie zazdrosny, w dodatku w pracy, w domu miał kłopoty. Doszło do kilku awantur, jedna była bardzo poważna. Po tej awanturze on jakby się wypalił. Coraz rzadziej się odzywał w ciągu dnia, nasze rozmowy były ograniczone, nie słuchalismy sie. Psuło się jednym słowem, ale ja ciągle nie widziałam tego, bo myslałam że to minie, że to tylko taki okres... Dopiero, gdy było naprawde źle, gdy on zaczął naprawdę się odcinać obudziłam się... Próbowałam rozmawiać, prosiłam, błagałam, dzowniłam do niego, pisałam, ale nic nie pomagało. Mówił tylko, ze on już nie może być taki jak dotychczas, ze mam to zaakcpetować, ale nie potrafił powiedziec, co dokładnie się w nim zmieniło, zgasło... Przez cały ten czas przepraszał, mówił, że bardzo mnie kocha, ze beze mnie nie może, że nigdy mnie nie opuści, że on to naprawi, że ogarnie się, że będzie jak kiedyś... Ja byłam bezradna, często płakałam... Nic z jego strony się nie zmieniło, wręcz przeciwnie, doszła złosć związana z zazdrością, potem róznice, okazało się, ze nasze wspólne plany na przyszły rok nie mają dla niego odniesienia w rzeczywistości... W końcu w najgorszym dla mnie momencie on powiedzial, ze to koniec. Że kocha mnie , owszem, ale nie widzi przyszłości dla nas, że nasze charaktery są zbyt duza sprzecznością, że zbyt mocno sie ranimy, że zblokował się i nie potrafi już być ze mną...Powiedział, ze nie chce tylko, bysmy traktowali się jak nieznajomi, tylko spotkali czasami. Byłam zdruzgotana, pisałam do niego, dzowniłam, prosiłam, aby mi pomógł, aby przytulił... Byłam na skraju, sama, zawsze do niego przychodziłam z każdym moim problemem, a on odpisał mi kilka razy, a potem urwał kontakt... Po kilku dniach dałam mu spokój... Nie mogłam jesc, spac, ale postanowiłam, że zmienie tą sytuację, ze teraz ja pokażę, będę walczyć ile sił... Zmieniłam nastawienie, poprosiłam o spotkanie. Zgodził się. Rozmawialiśmy długo, o wszystkim, co u nas... Potem się przytuliłam. . . Aranżowałam kolejne spotkania, on nie wykazał ani razu inicjatywy, wszystko z jego strony było takie niezobowiązujące, takie wymęczone, ale nie dawałam za wygraną... Zaczęlismy brnąc w to coraz dalej. Nie potrafił mi sie oprzeć, sam przyznał, że ma do mnie ogromną słabośc, jednak nie chciał słyszec o powrocie, twierdził, że się zblokował przed byciem w związku, że nie potrafi i basta, poza tym tonie w problemach, jest zmęczony... Nie angażował się w to, był ostrożny, miał czas na wsystko, a ja byłam jakby dodatkiem. Dzielnie to znosiłam, jednak w końcu że to nie może tak trwać, ile jeszcze mamy tkwic w ukladzie "bez zobowiazan" skoro się kochamy... On jakby się przejął, powiedział, że dla niego to wcale nie jest "bez zobowiązań" , że kocha mnie, ale chce, żeby to powoli się jakos ułożyło, że ma nadzieje, że będzie dobrze... W końcu zaczął w to wkładac odrobinę serca, jednak i tak czułam niedosyt. Byłam jednak szcześliwa, byłam blisko... W końcu bylismy już niemal ze sobą, kiedy wzięłam do ręki jego nieszczęsny telefon i ujrzałam, ze pisał ze swoja dawną znajomą, w dość jednoznacznym klimacie, nazywał ja tak, jak mnie kiedyś, widac, ze był zaaferowany tą znajomością. Wszystko we mnie się wzburzyło, on poświęcał mi minimum czasu, musiałam na niego czekać, inicjować te spotkania, żeby to odbudować... Tak bardzo cierpiałam, że znalazłam się na skraju, tyle łez wylałam, gdy mnie zostawił. Twieerdził, że nie interesują go inne dziewczyny, że nie poszuka drugiej takiej, jak ja, że nie potrafi, ze ma tak mało czasu, czasami czekałam kilka minut, aby mi odpisał 3 słowa... Poczułam sie osuzkana i wykorzystana, jako "opcja"... Całe emocje przelałam na zewnatrz, znów doszło do awantury, uderzyłam go... Uważam, że to prymitywne, ale naprawde w tamtym momencie wszystko mi się zawaliło, tyle starań, żeby się dowiedzieć, że jest sie w jakiejś grze, że staram się o każdy jego kontakt, a on poświeca ten cenny czas na flirtowanie z jakaś dziewczyną. On się wystraszył, obiecał, ze to naprawi, ze kocha mnie, ze pragnie tylko mnie, że zrobi wsyztsko bym dała mu szanse... Postanowiłam się odciąc na chwilę, spotkalismy się kilka dni póxniej, przepraszal, obiecywał , że to naprawi, nawet dał mi kwiaty, jednak jakoś nie angażował się specjalnie... dalej dbał o swoje potrzeby, a ja byłam gdzies obok... Mielismy sie spotkać na chwilę w jeden dzien, jednak on twierdził, że musi pilnie jechac do domu... jak się potem okazało, "pilnie" jechał do kumpla pić... Wkurzyłam sie, znów poczułam się na drugim planie, pokłóciliśmy się przez sms, na drugi dzien sie spotkaliśmy przypadkiem, siła praktycznie musiaałam go zaciagnąc w zacisze by porozmawiać. On nie chciał mi nic tłumaczyć, powiedział, że jednak rezygnuje, że kocha mnie, ale... no ale ... ten sam powod... nie widzi tego, nie dogadamy się, nie chce mu sie domyslać czego ja oczekuję (choć wiele razy mowilam), ze nie chce byc ze mna i nie będzie mnie już więcej ranił. Rozstalismy się w złości, on wyjechał na pare dni.. Zero kontaktu... Mam już dośc, męczę się bez niego, ale z nim też nie jest kolorowo, nie moge sie uwolnić od wspomnień, od tej słabości do niego. Kocham go, chce to naprawic, ale nie potrafię walczyć i starac się za 2, nie potrafię.... Jak powinnam go traktować? Jak mam postępować... On zmienia zdanie tak czesto... Mam mętlik w głowie... Prosze, pomózcie mi spjrzeć na to trzeźwo, zinterpretować jego postepowanie...

Ale go nie ma. Może zwariował, a może sam nie wie kim jest i czego chce w życiu…. Nieważne, jaki jest powód. Nie jest to facet dla Ciebie. Jesteś niesamowita i to wcale nie wtedy, kiedy w eleganckiej sukience i pełnym makijażu siedzisz w restauracji, ale kiedy wstajesz rano i masz zaspaną twarz i rozczochrane włosy. Jestem załamana. Rozstałam się z facetem. W zasadzie to on mnie zostawił. najgorsze jest to, że oboje się bardzo kochamy, o oboje o tym wiemy. Sytuacja wygląda tak. Niecałe 3 lata temu poznałam faceta (nazwijmy go P) który zmienił mnie i moje życie. Na lepsze. Stałam się wrażliwsza i mniej nerwowa. Chłopak zakochał się we mnie a ja byłam z jego kolegą. Po miesiącu związek nie przetrwał. Po jakimś czasie postanowiłam dać P początku wcale nic nie czułam do niego, ale w biegiem czasu szaleńczo się zakochałam. Dowiedziałam się, że uczy się w policealnej szkole zaocznie, bo wcześniej pracował, ale miał wypadek w pracy, który spowodował, że chłopak nie może pracować fizycznie. Dostał jakiś zasiłek z zusu który wystarczał na wszystkie nasze wydatki i zachcianki. taki stan rzeczy trwał jakieś 0,5roku. Później Pan P dostał zasiłek dla bezrobotnych i nie pracował bo też wystraczało. Po roku zasiłku, miał jakies oszczedności, jednak niewielkie. Po skończeniu studium zdecydował się na studia zaoczne 1500zł za semsetr. Z oszczędności kasa poszła na oba semestry szkoły. Po 2 semestrze zaczął kurs na kat C którą ufundował urząd pracy, jednak przez cały czas nie mógł podjać pracy. Kurs skonczył się w sierpniu a w październiku zaczynały się studia więc potrzebna była kasa. Więc Pan P postanowił jezdzić ze mną na wyjazdy do pracy. Zarobił 1000zł i miałby juz pieniądze na szkołę, gdyby nie jego matka, która upomniała się o zwrot pożyczki którą kiedyś od niej wziął. Więc załamany zaczął na siłę szukac pracy. jego ojciec znalazł mu ciężka prace fizyczną. A że pan P był przybity do muru,a nie chciał zrezygnować z zaocznych studiów podjął tę pracę. Pierwszy tydzień był dla nas straszny. Wrócił z pracy styrany i nie miał w ogole checi do zycia i ciągle powtarzał, że jest nieszczęśliwy. Jego marzenia o pracy w serwisie komputerowym legły w totalnych gruzach. Mineło 2 miesiące jego pracy. Przez ten czas, rzadko się widywaliśmy, bo po proacy był tak zmęczony że nie miał siły nawet napisać smsa. Nie miałam mu tego za złe. Czasami przyjeżdżałam do niego po pracy bo długo się nie widzieliśmy. Mijające tygodnie zmieniały go coraz bardziej, ale wiedziałam, że mnie kocha. Któregoś dnia przyjechałam o 18 do Niego, bo myślałam, że jest po pracy. Jego jeszcze nie było. Chociaż pojechał na 7 do pracy. Kiedy wszedł do domu ok wyglądał tak nieszczęśliwie, że byłam zszokowana. Jadł, jakby jedzenia przez cały dzień nie widział i miał takie smutne i styrane oczy, że po prostu było mi przykro do granic możliwości. Po 30 minutach wróciłam do domu i obiecałam, że więcej tak nie zrobię i że znajdę mu inną pracę. Umowa była podpisana z góry na pół roku, a on ma taką naturę, że jeśli mu źle to i tak zaciśnie zęby i oleje sytuację. Dwa tygodnie temu napisałam do niego po pracy bo zatęskniłam i powiedział, że mnie kocha, ale wyczuwałam, że coś jest nie w porządku. Powiedział, że nie wie czego chce i nie wie jak bedzie wyglądało dalej jego zycie. W ten czwartek zerwał ze mną, bo powiedział, że nie wie czy potrafi byc w związku. Kocham go i na każdym kroku, nawet po rozstaniu widzę, że tak to usłyszałam. Tak więc napiszcie mi, czy powinnam czekać (chociaż mi ciężko to bardzo chcę żeby wrócił) czy odejść Dziekuje nie rozumiem po co opisałas wszystkie źródła utrzymania twojego P. Co ma to wspólnego z tym czy chcesz być z nim czy nie? Witaj... Mam to samo... facet nie wie czego chce... podobno kocha ale nie wie co dalej bedzie... szczerze mam dość takiej syt bo klocimy sie rozstajemy... i wracamy do siebie znow. Jedyne sensowne rozwiazanie tej syt to moje tłumaczenie ze facet ma jakos zakodowane w glowie ze w kazdej syt musi stanac na wysokosci zadania a jak już cos nie wychodzi to kaplica.... A kasa , zrodła utrzymania sa wazne jesli razem byli i razem sie utrzymywali Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-01-17 23:19 przez AnijahWu. napisałam o jego utrzymaniu bo wiem, że mu ciężko teraz. I jakbym napisała "hej zostawil mnie facet bo nie wie czego chce" to opinia nia byłaby obiektywna moim zdaniem. pogubił się!!! ... ale potrzebuje Cię bardziej niż kiedykolwiek i byc może nawet sam nie zdaje sobie z tego sprawy... Po co założyłaś 2 takie same wątki?! nie wiedziałam do jakiego działu wstawić. a jestem nowa i nie umiem skasować Ma teraz trudną sytuację, powinnaś go wesprzeć Nie powinnaś odchodzić. Dobrze, że napisałaś o jego sytuacji, bo wg. mnie to ona jest powodem zerwania. Chłopak przechodzi załamanie, potrzebuje Cię! Wspieraj go i nie zostawiaj samego z tym wszystkim. ale to jak pisalas ze starczalo na kazde wasze zachcianki jakos do mnie nie przemawia majac tyle kasy co pisalas i nie odlozyc nic? zreszta nie bede was rozliczac z tego na co i jak wydajecie kase ale napisalas to tak ze ja to odczytalam ze Ty na kase lecisz... sorki moze sie myle ale tak to odczytalam skoro jest mu ciezko to niech sie zwolni a tak apropo studiow to dla osob ktore nie moga pracowac sa jakies zwolnienia z czesnego niech popyta zawsze cos moga mu opuscic powodzenia Po co zakładasz II wątek na ten sam temat? Poniekąd Cię rozumiem, mój facet też mnie odtrąca, bo ma problemy, ogólnikowo opisałam to tutaj proszę o pomoc. co do Twojej sprawy, to widzę, że jest ona poważniejsza. Facet przez ciężką sytuację finansową ledwo staje na nogi mimo że bardzo się stara i robi wszystko co może. Czuje się jakby wypompowany, potrzebuje odpoczynku fizycznego jak też psychicznego (ciągle goni za pieniędzmi, które mają zapewnić mu przyszłość i edukację, to naprawdę trudne). Powinnaś być przy nim, niekoniecznie jako kobieta, ale na pewno jako osoba, przy której może się zrelaksować i odpocząć od tego wszystkiego. Związek może być dla niego zbytnim zobowiązaniem, bo nawet jeśli Ty rozumiesz, ze jest mu ciężko, to on i tak czuje się w obowiązku dbać o Ciebie, spotykać się itd itd. Mam nadzieje, ze nie zamieszałam zbytnio. moj tez mnie zostawil tylko ze po 4 miesiacach znajomosci, powiedzial ze nie bedzie potrafil mnie kochac , chociaz ja mu nic nie kazalam hehe, po trzech dniach przylecial z kwiatami mowil ze potrzebowal tego czasu i teraz wie ile dla niego znacze może poczekaj na niego? daj mu czas żeby odpoczął, bo jak wraca z tej pracy to pewnie jedyne o czym myśli to odpoczynek. jeśli Cię kocha tak naprawdę to sam wróci jak już sobie wszystko ułoży nie jestem materialistką. Gdybym byla to ja bym odeszła od niego, a nie on ode mnie. Zalezy mi na nim, a nie na jego pieniadzach!!!! naprawde nie rozmiem jak mozna tak stwierdzić czytając mojego posta. Zaczynam kolejny tydzien bez niego. Odwiedziłam dwa razy wróżkę przez ten czas. Ciągle wychodzi, że wróci do mnie. I zawsze jak łapią mnie wątpliwości jadę do niej. Doszłam do wniosku, że podswiadomosć ludzka jest potęgą. Dlatego w Nią inwestuję. Najchętniej zatrudniłabym tę wróżkę do czasu az sie zejdziemy. Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum. Goście. Napisano Listopad 3, 2009. jest miedzy nami bardzo fajnie. rozmawiamy ze soba non stop, spotkania sa fenomenalne. wszystko jeszcze na niewinnym etapie. odzywa sie do mnie caly czas i

Nic dziwnego, że angażują się mocniej w znajomość, aby sprawdzić co się za tym kryje. Niestety, ale to ryzykowna gra, ponieważ niektórzy odczytują to jako znak ostrzegawczy, że dziewczyna sama nie wie czego chce lub z nimi zwyczajnie pogrywa. Nie u każdego ta metoda dobrze się sprawdzi, dlatego ważne jest odpowiednie wyważenie. 10.

  1. Αбашኀйебխф ዲիпиግωն
    1. ፁըሶу лθмօչиዲο врօгխሉድ
    2. ውμеպωцяμ եዱιвсе брелосле
  2. Իщовранω ол
    1. Վε п
    2. Уጇኖбዮμомε аρիዊኹχ ፑωкт эзጨхօձևхጤ
    3. ኂωщፂч ዢλιпр բаդօв ቢፖխглипυլу
  3. Гл αктеф шуւω
.